niedziela, 23 marca 2014

Epilog

Pięć lat później – Noah
Dokładnie pamiętałem dzień i czas, kiedy zakochałem się w niej – 23 marzec 1990 o 22:59. Zawsze ją kochałem. Jako dzieciak nie wiedziałem, co to było, wiedziałem tylko, że ekscytowałem się, gdy ją widziałem i chciałem widzieć ją cały czas.
Pamiętałem również dokładną datę i czas, gdy zdałem sobie sprawę, że Tweet zamieniła się w dziewczynę, a ja w napalonego łajdaka. 27 maj 2005 o 19:03.
Szliśmy z Tweet do naszego miejsca. Zatrzymała się nagle. – Widzisz pensa, podnieś go. Przez cały dzień będziesz miał szczęście – powiedziała śpiewnym głosem.
Zachichotałem, gdy pochyliła się, żeby podnieść pensa. Gdy spuściłem wzrok nie mogłem uwierzyć w to, co widziałem. Najbardziej uroczy, najokrąglejszy, najpiękniejszy tyłek na świecie, który idealnie pasowałby w moich dłoniach.
Podniosła się trzymając dumnie pensa, jakby był wart milion dolców. Nie mogłem powstrzymać się od patrzenia na jej uśmiechające się usta. Jej jasnoróżowe usta w kształcie serca, które naprawdę chciałem pocałować. Stałem zahipnotyzowany nimi, jak myślałem o innych częściach jej ciała, które chciałbym pocałować. Tweet była gorąca!
Nie była chudziutka tak jak wiele dziewczyn w szkole. Miała właściwą ilość kształtów w odpowiednich miejscach. Jej nogi były świetne, ale ich najlepszą częścią było to, że prowadziły do tego pięknego tyłka. Jej czekoladowobrązowe włosy sięgały trochę za jej kremowe barki i zawsze były takie błyszczące. Jej oczy były niesamowite. Były morskiego koloru. Nigdy nie widziałem u nikogo takiego koloru oczu. Gdy na mnie patrzyły mógłbym przysiąc, że potrafiły zajrzeć w moją duszę. Co ze mną było do diabła nie tak? Brzmiałem jak dziewczyna. Potem poczułem drganie w moich krótkich spodenkach. Nie, zdecydowanie byłem pełnokrwistym, amerykańskim napalonym łajdakiem.
Wyrwałem się z mojej fantazji, kiedy usłyszałem jej krzyk. – NOAH! IDZIESZ?
Pomyślałem, że jeśli nie przestanę myśleć o jej idealnym tyłku to na pewno gdzieś dojdę. – Tak, idę! – Szedłem kilka kroków za nią. W moich szortach było o wiele więcej drżenia, którego ona nie musiała widzieć.
Przez całe lato spędzałem czas myśląc o dotykaniu jej, odnajdując najsubtelniejsze sposoby, żeby ją dotknąć i dotykając ją najczęściej, jak było to możliwe.

Drogi Noah,
Siedzę tutaj, próbując wymyślić jak zacząć ten list. Zawsze nienawidziłam tej części pisania. Pusta strona nie jest fajna do patrzenia.
Nigdy nie byłam pewna wielu rzeczy w moim życiu poza tym, że zawsze cię kochałam. Każdej minuty każdego dnia, kiedy byłam na ziemi, moje serce należało do ciebie. Nigdy nie było to pytaniem. Nigdy wątpliwością. Miłość ta nabierała przez lata wiele różnych form, ale zawsze tam była. Biliard książek, artykułów i poematów było o niej napisanych. Każą nam wierzyć, że miłość jest skomplikowana. To nie miłość jest skomplikowana. To te wszystkie pierdoły, które z nią łączymy i kładziemy na niej, robiąc z niej skomplikowaną rzecz. Przepraszam, że tak długo zajęło mi odkomplikowanie się.
Dziękuję, że mnie kochałeś. Dałeś mi 1000 żyć szczęścia. Pokazałeś mi jak to jest być kochaną i jak kochać. Jesteś moją siłą, nadzieją, spokojem i światłem. Jesteś moim wszystkim.
Dziękuję, że byłeś moją bratnią duszą, miłością mojego życia i przyjacielem.
Dziękuję za wszystkie rozmowy, śmiech, muzykę i ciche czasy w naszym miejscu.
Dziękuję, że dzieliłeś się ze mnie swoimi pierwszymi razami.
Dziękuję za wszystkie czekoladowe ciasta.
Dziękuję za wszystkie mrowienia, wibracje i dreszcze, które dzięki tobie czułam.
Dziękuję za trzymanie mnie za rękę i wszystkie uściski. Dziękuję za mój pierwszy pocałunek i dziękuję za mój ostatni pocałunek.
Dziękuję za bycie w moim życiu. Przepraszam, że tak szybko muszę się żegnać. Ale masz Halle. Ona da ci siłę i nadzieję. Będziesz najlepszym ojcem na świecie.
Dziękuję za danie mi kogoś, za kim mogę tęsknić.
Kocham cię głęboko i całkowicie. Moje niebycie tam nigdy tego nie zmieni.
Żegnaj, Noah.
Zawsze będę cię kochać. Tweet.

Trzymałem w ręce list, kiedy do domu weszła Emily. – Hej, Noah.
- Cześć.
- Co robisz?
- Czytałem tylko ten list, który napisała mi twoja siostra.
Emily spojrzała na mnie ze smutkiem w oczach. Była niesamowita podczas choroby Tweet.
- Więc gdzie jest moja słodka Halle?
- Jest w jej pokoju i upewnia się, że ma odpowiednie lalki na waszą noc dziewcząt.
- Cóż, to bardzo ważne. – Urwała, patrząc na mnie przez chwilę. – Ej, nic ci nie jest?
- Nie, tylko denerwuję się z jakiegoś powodu – odparłem, chichocząc cicho.
- Będzie dobrze, wiesz. Może wezmę Halle do siebie na noc. Tak możesz wrócić, kiedy będziesz chciał. Było ciężko, Noah. Zasługujesz na wieczór, kiedy nie musisz być gdzieś tam o jakimś czasie. Idź się zabaw.
- Byłoby świetnie, Emily. Dzięki. Pójdę zapakować torbę dla Halle.
- Ja to zrobię.
Wtedy usłyszeliśmy  małe buciki stukające w korytarzu. Uwielbiałem patrzeć jak Halle robiła wszystko, ale szczególnie jak biegała. Robiła to z taką determinacją.
- Emmie! Emmie! Emmie! – krzyczała Halle.
Halle była taka podekscytowana widząc jej ciocię. Uwielbiała spędzać czas z Emily, robiąc te dziewczęce rzeczy. Przebiegła przez pokój wpadając w otwarte ramiona Emily, które czekały na uścisk.
- Hej, sikorko. Chciałabyś spędzić dzisiaj u mnie noc?
- Bardzo, ale muszę spakować więcej lalek.
- Oczywiście, tego nawet nie trzeba mówić.
Halle uniosła do mnie swoją słodką okrągłą twarz. Pojawiło się na niej zaniepokojenie, kiedy zapytała. – Tatusiu, co ty dzisiaj robisz?
- Mam na dziś plany. Spotkam się z przyjaciółką. – Wymieniliśmy się z Emily znaczącymi spojrzeniami.
- Tęsknię za mamusią.
- Wiem, ptaszku. Ja też. Posłuchaj, ja muszę już iść. Spotykam się z przyjaciółkę i chcę dojechać tam trochę wcześniej.
- Halle, chodźmy zapakować więcej lalek, a może nawet pidżamę i szczoteczkę do zębów – powiedziała Emily.
Halle złapała małą rączką dłoń Emily i zaczęły kierować się do jej pokoju. Kilka sekund później Halle rzuciła się do mnie biegiem. Uniosłem ją i przytuliliśmy się do siebie. Ścisnąłem ją mocno i szepnąłem w jej włosy. – Bardzo cię kocham, ptaszku.
Spojrzały na mnie najpiękniejsze jasnoniebieskie oczy. Kąciki jest małych ust uniosły się w promiennym uśmiechu i odparła. – Też bardzo cię kocham, tatusiu.

Tak bardzo denerwowałem się jadąc tam, że musiałem parę razy wytrzeć dłonie o spodnie, tak bardzo się pociły. Wysiadłem z samochodu i podszedłem do miejsca, gdzie mieliśmy się spotkać. Stałem tam, próbując się uspokoić. Rozruszałem szyję, parę razy poruszyłem ramionami i wziąłem kilka głębokich wdechów. Nic z tego tak naprawdę mi nie pomogło. Potem usłyszałem zza siebie moje imię.
- Noah?
Odwróciłem się i spojrzałem na nią. Przełknąłem ślinę, która wydawała się być rozmiarów piłki baseballowej. Mój Boże, była piękna. – Cześć – powiedziałem, uśmiechając się do niej.
- Przepraszam, że się spóźniłam. Był dość ciężki korek z lotniska. – Jej uśmiech skierowany był we mnie, ale jej oczy pochłaniały jej otoczenie. – Um… co to wszystko jest?
Utrzymując kontakt wzrokowy podszedłem do niej trzech szybkich krokach, lądując tuż przed nią. – Czy facet nie może zrobić czegoś wyjątkowego dla jego dziewczyny numer jeden?
Zmrużając na mnie te niesamowite morskie oczy, odparła. – Tak, sądzę, że może.
- Witaj w domu, Tweet.
Położyłem jedną rękę na jej karku, drugą otaczając ją w talii i przyciągnąłem ją do siebie, jak nasze usta się zderzyły i języki natychmiast nawiązały kontakt. Uwielbiałem ją całować. Wciąż była moim ulubionym smakiem na świecie.
Wyciągnąłem język z jej ust. Oboje byliśmy zdyszani. Uśmiechnąłem się, kiedy usłyszałem wydobywający się z niej cichy jęk. Nasze usta nadal się dotykały, gdy powiedziałem. – Czy kiedykolwiek ci powiedziałem jak nienawidzę, kiedy wyjeżdżasz z miasta, żeby pracować nad artykułem?
- Tak, ale seks po powrocie do domu jest całkiem wspaniały. – Puściła mi oko.
Potrząsnąłem głową, próbując oczyścić głowę z obrazów jej nagiej i leżącej pode mną. Musiałem się skupić. Byliśmy w naszym miejscu, więc nagość będzie musiała zaczekać.
Przyszedłem tutaj wcześniej, żeby przygotować rzeczy. Rozrzuciłem wokół naszego stolika żółte płatki róż. Zdołałem podłączyć się do elektryczności przy obszarze grillowym i zawiesiłem na drzewach parę żółtych lamp, które otaczały nasz stolik. Słońce zaczynało zachodzić, więc dopiero robiły się wyraźne. Stolik był zastawiony dla dwojga z białymi talerzami, sztućcami, butelką wina, dwoma kieliszkami i kawałkiem czekoladowego ciasta z lukrem.
Złapałem jej rękę, odwróciłem się i pociągnąłem ją za sobą do stolika.
- Gdzie jest Halle? – zapytała.
- U Emily.
Zatrzymałem się przed stolikiem i włączyłem muzykę na moim iPhonie. Wciąż miałem te same głośniki, które wykorzystałem na naszej pierwszej randce. Wiedziałem, że pewnego dnia znowu ich użyję. Obróciłem się i przyciągnąłem ją do siebie, gdy zaczęło grać „Everything”.
- Nie chciała przyjść się ze mną zobaczyć?
- Wiesz, że gdybym powiedział jej, że wracasz dzisiaj do domu, to chciałaby przyjść, a na jakiś czas chciałem cię mieć tylko dla siebie. – Spojrzała na mnie i uśmiechnęła się, nic nie mówiąc. Pocałowałem ją lekko i szepnąłem. – Brakowało mi twoich ust.
- Im też brakowało ciebie. Całego. – Posłała mi seksowny uśmiech, poruszając brwiami.
Pozostaliśmy w taki sposób przez kilka minut, ledwie się poruszając. Nie mogłem uwierzyć do czego się przygotowywałem, ale nadeszła na to pora.
Przełykając ślinę wahałem się przez chwilę. – Doktor Lang zadzwonił dzisiaj z wynikami twoich testów. – Przestaliśmy się ruszać i patrzyliśmy na siebie. – Znowu jesteś czysta. To już twój czwarty rok wolny od nowotworu. – Niemal zadławiłem się tymi słowami.
Chociaż chemioterapia po narodzinach Halle zadziałała i Tweet dalej była wolna od nowotworu, to te badania były przerażające i stresujące. Dwa razy myślałem, że ją stracę i te wspomnienia wracały pełną falą z każdą wizytą kontrolną, przytłaczały mnie.
Westchnęła głęboko i powiedziała. – Nienawidzę tej pory roku. Wiem, że moje ciało jest wolne od raka od czterech lat, ale chyba nigdy tak naprawdę nie będę od niego wolna.
Uścisnąłem ją mocniej. – Chciałbym móc ci powiedzieć, że z każdym rokiem będzie lepiej.
- Znalazłeś swój list? – zapytała.
- Tak. Dlaczego postanowiłaś dać mi go teraz? – Kiedy Tweet była w ciąży to nie tylko napisała listy do Halle, napisała do każdej osoby, która była jej bliska, listy podziękowania i pożegnania. Zostawiła mój na komodzie w naszej sypialni zanim wyjechała na podróż służbową.
- Czułam, że to właściwa pora. Chciałam poczekać, aż będę czysta pięć lat, ale po co czekać. – Uniosła na mnie te przeszywające morskie oczy, które wypełniały się łzami.
Musiałem to jakoś obrócić. Powinniśmy świętować, a nie myśleć o przeszłości.
- Jak chcesz świętować twoją piątą rocznicę? – zapytałem.
- Powinniśmy zrobić coś wyjątkowego. Wiesz, może gdzieś pójść.
- Może na ślub.
Spojrzała na mnie zdezorientowana. – Ślub? Na kogo ślub mielibyśmy pójść?
- Może nasz – odparłem.
Cofnąłem się o krok i opadłem na jedno kolano. Wyraz czystego zszokowania na jej twarzy był bezcenny. Prawie wziąłem telefon, żeby zrobić jej zdjęcie, ale szybko się opamiętałem, wiedząc, że to pewnie nie byłby dobry pomysł.
- Kiedy patrzę w twoje oczy widzę wszystko czego pragnę i potrzebuję. Budzę się każdego ranka podekscytowany, ponieważ wiem, że zobaczę cię tego dnia i będę z tobą tej nocy. A po środku będę mógł spędzić czas z tobą i naszą piękną córką. Każda sekunda każdej minuty każdego dnia, miesiąca i roku z tobą jest doskonała. Kocham cię. Uwielbiam cię. I chcę spędzić resztę mojego życia uszczęśliwiając cię. – Zamilkłem na chwilę, wyciągając z kieszeni pierścionek z żółtym diamentem. Spoglądając w jej oczy, powiedziałem. – Aman…
- Nie tak mnie nazywasz. Nie próbuj teraz tego zmieniać. – Łzy spływały po jej twarzy.
- Tweet, uczynisz mi ten honor zostając moją żoną?
Nie potrafiła wydusić z siebie słów, tak bardzo była oniemiała. Wyciągnęła drżącą rękę i powoli wsunąłem pierścionek na jej palec. Wstając chwyciłem ją i pocałowałem ją wolno oraz głęboko, pozostawiając ją bez tchu.
- Kocham cię, Noah.
- Powiedz to znowu.
- Kocham cię, Noah.
- Jeszcze raz.
- Kocham cię, Noah. – Zamilkła na parę sekund. – Będę panią Tweet Stewart. – Zaczęła śmiać się ze swoich własnych słów. – Przepraszam za śmiech. To po prostu brzmi tak…
- Doskonale? – zapytałem.

- W gruncie rzeczy nie mogłoby brzmieć jeszcze bardziej doskonale. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz