wtorek, 11 marca 2014

Wpis 4

Przyjaciel to ktoś, kto zna piosenkę w twoim sercu i gotów jest ci ją zaśpiewać, kiedy sam zapomnisz słowa. – Autor Nieznany
(Cholera, chciałabym to napisać.)


- Co sądzisz? – zapytał Noah, kiedy siedzieliśmy przy stole piknikowym w dzielnicowym parku. Stał on się ‘naszym miejscem’.
Był koniec wakacji letnich. O tej porze w następnym tygodniu, oficjalnie będziemy licealnymi pierwszoklasistami. Chciałam cieszyć się z każdej minuty dzisiejszego wieczoru, bo kiedy zacznie się szkoła, czas tutaj spędzany będzie ograniczony. Uwielbiałam przychodzić do ‘naszego’ miejsca w nocy. Dzisiaj był lekki wiaterek, dlatego nie było tak gorąco. Świerszcze cykały w drzewach wokół nas i można było usłyszeć co jakiś czas plusk wody ze stawu, gdy przepływały tam kaczki.
Noah siedział bardzo blisko mnie. Oboje mieliśmy na sobie krótkie spodenki i dotyk naszych stykających się nagich ud był czymś nowym i ekscytującym. Zauważyłam tuż przed latem, że stał się wobec mnie bardziej uczuciowy. Noah zawsze był słodki, ale ostatnio częściej mnie przytulał, częściej trzymał mnie za rękę i siadał bliżej mnie. Podobało mi się to. Bardzo. Moje ciało drżało za każdym razem, gdy był tak blisko mnie.
Dzieliliśmy się jego słuchawkami, słuchając muzyki. Oboje byliśmy wielkimi fanami muzyki; alternatywnej, niezależnej, punka, rocka, itd. Muzyka naszego ulubionego zespołu, Lifehouse, pulsowała przez słuchawki.
- Są świetni – powiedziałam, kołysząc się na boki z zamkniętymi oczami, pozwalając muzyce przelewać się przeze mnie. – Cała płyta jest wspaniała. Piosenka ‘Everything’ to moja ulubiona.
- Moja też. Przypomina mi ciebie – rzekł.
Zerknęłam na niego szybko, niepewna czy usłyszałam to, co myślałam. Spuściłam wzrok i znowu zamknęłam oczy. Kiedy piosenka się skończyła, spojrzałam na Noah i spostrzegłam, że wpatruje się we mnie z lekkim uśmiechem.
- Z czego się uśmiechasz? – spytałam.
- Z ciebie, lubię patrzeć jak słuchasz muzyki. Zatracasz się w niej.
Złączyły się nasze spojrzenia i wessałam dolną wargę, przejeżdżając po niej zębami. Poczułam ciepły rumieniec wpływający na moje policzki. Uśmiechnęłam się do niego, oddając mu słuchawkę.
- Myślisz, że wyjadą za niedługo na trasę?
Noah wzruszył ramionami. – Być może.
- Jeżeli przyjadą do miasta, musimy iść ich zobaczyć. Założę się, że są niewiarygodni na żywo.
Niespodziewanie zeskoczył ze stolika i stanął przede mną. Sięgając do tylnej kieszeni bojówek, wyciągnął dwa bilety i przytrzymał je przede mną. Próbował się opanować, ale uśmiech na jego twarzy powiększał się i robił bardziej uroczy z każdą sekundą.
- Performing Arts Center, za trzy tygodnie, ty i ja, Tweet – powiedział z podekscytowaniem.
Zajęło mi chwilę zarejestrowanie tego, co właśnie powiedział. To byłby pierwszy nasz koncert w życiu. Trudno było powstrzymać moją ekscytację.
- Żartujesz?!
- Nie.
Podskoczyłam i wleciałam w jego ramiona, powodując że zatoczył się do tyłu i upadł na ziemię, a ja wylądowałam na nim okrakiem. Nie mogliśmy złapać tchu, zaśmiewając się.
- Noah Stewarcie, jesteś najlepszejszym przyjacielem, jakiego mogłaby mieć dziewczyna.
- Jestem całkiem niesamowity, prawda? – Posłał mi flirciarski uśmieszek, a mi roztopiły się wnętrzności.
- Tak, jesteś – odparłam cicho.
Leżeliśmy tam tak blisko siebie, że nasze nosy niemal się dotykały, jak raz jeszcze połączyliśmy się wzrokiem. Noah miał najcudowniejsze oczy. Były jasnoniebieskie i tak jasne, że wyglądały, jakby były podświetlone od tyłu.
Chciałabym mieć takie oczy. Moje miały dziwny kolor. Mama zawsze twierdziła, że są turkusowe. Jakim kolorem jest turkus? Mogę was zapewnić, że kolor turkusowy jest najmniej używaną kredką.
Zdałam sobie sprawę, że zapewne od razu powinnam zejść z Noah, ale tego nie zrobiłam. Wydawało się, że doskonale pasowało mu to, że na nim leżałam. Moje ręce przyciśnięte do jego torsu poinformowały mnie jak silne było jego ciało pod koszulką. Granie w baseball odkąd byliśmy małymi dziećmi było dla niego bardzo, bardzo dobre. Również czułam jaki był podekscytowany. Nigdy wcześniej nie czułam czegoś takiego przytkniętego do mnie. O dziwo, nie bałam się. Wydawało się to być właściwe.
Spojrzałam na jego usta. Gdy zobaczyłam jak jego język wysunął się nieznacznie i przejechał po jego dolnej wardze, ciepłe uczucie opanowało moje ciało. Motylki w moim brzuchu robiły gwiazdy. Nasz oddech przeszedł z płytkiego i szybkiego, do głębokiego i wolnego. Nie byłam dokładnie pewna, co się działo. Noah był moim najlepszym przyjacielem. Zawsze czułam podekscytowanie, kiedy go widziałam i chciałam spędzać z nim cały swój czas, ale to co czułam było czymś więcej niż wcześniej doświadczałam.
Wzrok Noah opadł na moje usta, powoli przesunął się po mojej twarzy i powrócił do moich oczu. Unosząc rękę, odsunął niektóre pasma włosów, które obramowały moją twarz. Policzek i ucho zamrowiły mnie, kiedy musnęły je czubki jego palców.
- Byłeś niezwykle pewny siebie, zdobywając te bilety bez zapytania mnie najpierw. Co gdybym nie chciała z tobą iść? – zapytałam, drażniąc się z nim. Mój głos był taki cichy, że prawie brzmiał jak szept.
- Niemożliwe. Zbyt dobrze znam moją dziewczynę – odparł, uśmiechając się do mnie. Uwielbiałam, kiedy nazywał mnie jego dziewczyną. Odchrząknął, po czym powiedział. – Może lepiej wstańmy.
- Och. Tak. Przepraszam za to. – Różowy rumieniec zalał moje policzki.
Zsunęłam się z ciała Noah i usiadłam obok niego. On nie od razu wstał. Chyba potrzebował trochę czasu na uspokojenie się, tak jak ja.
Kiedy podniósł się, wyciągnął do mnie ręce i pomógł mi wstać z ziemi. Gdy stałam już na nogach, przyciągnął mnie do swojej klatki piersiowej i powiedział. – Było fajnie. Co byś zrobiła za bilety na koncert Green Day? – Miał uśmieszek na twarzy.
Połączenie naszych ciał przyciśniętych razem, jego jasnoniebieskich oczu i tego uśmieszku sprawiło, że zakręciło mi się w głowie i moje ciało doświadczało uczucia, do których nie byłam przyzwyczajona.
Nie byłam pewna czy to były moje szalejące hormony, czy Beth ciągle pożerająca wzrokiem Noah, ale zaczęłam patrzeć na niego inaczej. Nie podobało mi się, jak na niego patrzyła czy mówiła o częściach jego ciała. Te nowe uczucia były dla mnie dezorientujące. Wiedziałam, że kiedy z nim byłam, czułam się podekscytowana, szczęśliwa i bezpieczna. Gdy nie byliśmy razem wydawało mi się, że brakowało mi części mnie.
Ponieważ dzieliliśmy razem wszystkie nasze pierwsze razy, sądzę, że to naturalne, iż moim pierwszym zauroczeniem jest Noah. Chociaż jego ciało zareagowało, kiedy na nim leżałam, wiem, że nastoletni chłopcy robią się tacy z byle powodu. To były po prostu hormony wpływające do jego penisa, które sprawiły, że w taki sposób zareagował. Noah widział mnie jako przyjaciółkę, nie dziewczynę.
Poza tym wiedziałam, że nie byłam dla niego odpowiednią dziewczyną. Nie było we mnie nic specjalnego. Byłam przeciętnego wzrostu. Moje rysy były w porządku. Mówiono mi, że jestem urocza. To pewnie przez okrągłą twarz i nadęte policzki. Jak byłam dzieckiem, krewni zawsze chcieli szczypać mnie w policzki z jakiegoś powodu. Miałam trochę krągłych kształtów. Kilka miesięcy temu moje piersi postanowiły niespodziewanie się pojawić. Rozwijały się wolno i stopniowo. Wtem jednego dnia, ta da, miałam piersi. Nie były duże, nie były małe, były przeciętne. Moje włosy do ramion były ciemnobrązowe, tak jak Emily, lecz nie tak jedwabiste i błyszczące jak ciągle były jej włosy. Moja skóra była blada, niepodobna do całorocznej złotej opalenizny cery mojej siostry. No i były jeszcze moje dziwaczne, turkusowe oczy, powodujące, że wiele spojrzeń kierowało się w moją stronę.
Noah zasługiwał na doskonałość, bo on taki był, a ja byłam tak daleka od ideału jak mogłam być. Dodatkowo byliśmy najlepszymi przyjaciółmi i nigdy nie chciałam, aby to się zmieniło.

Pierwszy tydzień liceum był niewyraźną plamą. Byłam onieśmielona nowymi zajęciami oraz nowymi nauczycielami, ale kiedy pierwszo dniowe zdenerwowanie zniknęło, wszystko się ułożyło. Miałam dwie lekcje z Noah, trzy z Beth i wszyscy dzieliliśmy ten sam czas lunchu. Życie licealne szło całkiem dobrze do czasu, aż nadjechała Intruzka.
Był już prawie koniec lunchu. Noah siedział obok mnie, przeglądając notatki na następną lekcję. Naprzeciwko nas siedziała przy stole Beth, która rozwodziła się na temat każdego ładnego chłopaka, który przechodził obok, kiedy nie zerkała na Noah. Nie sądzę, że ta dziewczyna kiedykolwiek się zamyka, zwłaszcza na temat facetów.
Każda szkoła ma własną wersję jej. Nasza wersja właśnie weszła na stołówkę. Intruzka była chodzącym banałem. Była wysoka, jasnowłosa, niebieskooka, bardzo kształtna, i ku mojemu zdziwieniu, skierowała się do naszego stolika. Jej oczy natychmiast skupiły się na Noah. Duży, przebiegły uśmiech powoli wkradł się na jej zbyt błyszczące wargi. Instynktownie wiedziałam, że była kłopotem i będziemy śmiertelnymi wrogami.
Była wielce świadoma swoich atutów i bezwstydnie je pokazywała. Jej bluzka i dżinsy były obcisłe i nisko wisiały. Jej obcasy i piersi były wysoko. Kiedy szła, podskakiwała każda część jej ciała.
Raz czytałam artykuł w Cosmo mówiący, że faceci lubili dziewczyny z podskakującymi częściami. Intruzka była ekstremalnie podskakująca. Żadna część mojego ciała nie podskakiwała. Było kilka części, które potrząsały się. Nigdy nie czytałam artykułu o chłopakach lubiących potrząsające się ciała. Zerknęłam na Noah i zastanawiałam się czy lubił podskakiwacze, czy potrząsacze.
Dalej patrzyłam jak jej włosy, cycki i tyłek podskokiem przeszły przez stołówkę. Im bliżej była naszego stolika, tym mocniej zaciskał się węzeł w moim brzuchu. Czułam się jakby imadło zaciskało się wokół moich jelit. Gdy dotarła do nas, poczułam lodowaty dreszcz przechodzący wzdłuż kręgosłupa.
- Yay, znalazłam was! – odezwała się.
- Hej, Brittani, zajęłam ci miejsce – powiedziała Beth, wyciągając krzesło obok niej, aby usiadła na nim Intruzka.
Co do jasnej ciasnej?! Czy Beth straciła rozum?
Intruzka opadła na miejsce obok Beth i ustawiła się dokładnie przed Noah. Gapiła się na niego, próbując przyciągnąć jego uwagę. Kiedy to nie podziałało, głośno odchrząknęła, mając nadzieję, że na nią spojrzy. Noah w końcu podniósł wzrok z notatek, zaskoczony, że ktoś siedział przed nim i patrzył się na niego.
Wyciągnęła rękę, wnętrzem dłoni do dołu, jakby oczekiwała, że ją pocałuje. – Jestem Brittani Monroe.
Przestawiła się tak, jakby wygłaszała ważne i wstrząsające ogłoszenie. Jej południowy akcent był tak gruby i słodki, że czułam jak moje zęby gniją z każdym jej słowem.
Skonsternowany Noah wziął jej dłoń za palce i uścisnął je. – Um… cześć. Je jestem Noah Stewart.
Spojrzał na mnie z podniesionymi brwiami, jakby sprawdzał czy zrobił to, co miał zrobić. Zasznurowując usta, odwzajemniłam jego spojrzenie bez słowa.
Zaczęłam bębnić palcami prawej ręki o stolik, przygryzając paznokieć lewego kciuka. Ta laska była niewiarygodna. W ogóle mnie nie zauważyła ani nie spojrzała czy powiedziała słowa do Beth odkąd usiadła.
- Bardzo miło jest mi cię poznać, Noah. Cieszę się, że Beth zaprosiła mnie abym dołączyła do was na lunchu. – Noah przeskakiwał wzrokiem pomiędzy mną i Intruzką.
Przestałam bębnić i przygryzać paznokieć na tyle długo, żeby posłać Beth zabójczo nieprzyjemne spojrzenie. Widziałam, że dostała wiadomość po strachu, które przemknął po jej twarzy.
- Um… Brittani, to jest moja przyjaciółka Amanda. – Głos Beth był drżący.
Intruzka nie odrywała wzroku od Noah. Jej ton był bezbarwny, gdy w końcu dostrzegła moje istnienie. – Hej.
Przysunęła się do przodu i oparła piersi na stole, pokazując Wielki Kanion jej dekoltu. – Czego się uczysz, Noah?
Powierciła się trochę na krześle, zgniatając jeszcze bardziej swoje piersi. Wzrok Noah wylądował dokładnie tam, gdzie chciała. Wielki Kanion musiał mieć hipnotyczną moc, ponieważ Noah wydawał się nie móc odwrócić od niego oczu.
Nie potrafiąc już tolerować tej podróży zwiedzającej, walnęłam go łokciem w żebra. – Au! Za co to było? – zapytał, masując się po boku.
- Wspominałeś, że musisz iść wcześnie do klasy. – Uśmiechnęłam się do niego niewinnie.
- Tak, chyba już pójdę. – Zamknął zeszyt i wsadził go do plecaka.
Intruzka przekrzywiła głowę na bok, pokazała mu najlepszą nadąsaną minę i jęknęła. – Nie chcę, żebyś już szedł. Za bardzo będę za tobą tęsknić.
Niewiarygodne.
Noah jąkał się. – Ta, cóż… um… może później. – Wstał. – Do zobaczenia na Algebrze, Tweet. – Rzuciłam mu lekki uśmiech. – Na razie, Beth i, um…
- Brittani! – pisnęła, zagryzając dolną wargę.
Odsuwając się od stolika, Noah zawahał się, po czym powiedział. – Um… tak… Brittani.
Obie dziewczyny obróciły się w miejscach patrząc za odchodzącym Noah, pozostając w tej pozycji, aż zniknął z widoku.
Intruzka westchnęła głęboko, odwracając się. – Jest wszystkimi rodzajami pyszności, co nie?
Beth potaknęła w całkowitej zgodzie. – Wszystkimi rodzajami. – Posłałam jej kolejne zabójcze spojrzenie. – No co? Daj spokój, Amanda. Nie możesz mi powiedzieć, że nie zauważyłaś jaki jest gorący.
- Jest moim najlepszym przyjacielem. Nie myślę o nim w taki sposób.
Skłamałam. Myślałam o nim w taki sposób. Ostatnio często. Właściwie, to kilka razy pojawił się w moich snach. Dostawałam gęsiej skórki za każdym razem, kiedy pojawiał się w odległości 3 metrów ode mnie albo słyszałam dźwięk jego głosu. Parę dni temu widziałam jak kosił trawę w swoim trawniku. Był bez koszulki, spocony, a jego szorty zwisały nisko. Przez walenie w piersi i zawroty w głowie myślałam, że mam atak serca.
Intruzka podniosła serwetkę i zaczęła się wachlować. – O tym się nie myśli. To się czuje, w całym ciele.
- Tak, w całym ciele – powiedziała Beth rozmarzonym głosem.
Siedziałam, słuchając w milczeniu tej dwójki gawędzącej o atrybutach Noah. Piekące uczucie zaczynające się w brzuchu przemieściło się do mojej klatki piersiowej. Całe ciało napinało się im więcej gadały o Noah.
- On jest nadzwyczajnie gorący. Wywyższa każdego faceta w tej szkole. Mógłby uchodzić za trzecioklasistę. Spójrzcie na większość kolesi w naszym wieku. Są pokryci pryszczami, wychudzeni i nieskoordynowani. Ramiona i nogi wszędzie im latają – powiedziała Intruzka, machając rękami w powietrzu. – Mogę się założyć, że ciało Noah jest twarde jak skała. Mięśnie jego ramion są N-I-E-S-A-M-O-W-I-T-E.
Miałam te mięśnie wokół siebie. Naprawdę są niesamowite.
- Jest baseballistą – dopowiedziała Beth.
- To wszystko wyjaśnia.
- Jego opalenizna i te ciemnobrązowe włosy są piekielnie seksownym połączeniem – zachichotała Beth. – Chcę przeciągnąć po nich palcami. Wyglądają tak miękko.
Czułam te włosy na moim policzku, kiedy Noah mnie przytulał. Były bardzo miękkie i pachniały pomarańczami.
- O Boże! Beth. Widziałaś jego tyłek?
- Um… tak. Jest idealny.
- Jego tyłek jest wyśmienity. – Opierając brodę o dłoń, Intruzka odwróciła wzrok rozmarzając, bez wątpienia o tyłku Noah. – Będę pełznąć po jego ciele.
- Jak grzyb? – zapytałam, wrzucając do ust ostatniego serowego chrupka, które miałam na lunch.
Prychnęła na mnie. – Ha ha. Będę pełznąć po Noah zanim skończy się semestr. Gwarantuję wam to. No chyba że sobie go zaklepałaś, Beth. Nie będę uganiać się za chłopcem, jeśli zaklepała go sobie moja przyjaciółka.
- Nie zaklepałam go. – Beth spojrzała na mnie z irytacją wypisaną na twarzy.
- Dobrze.
- A co ze mną? – zapytałam.
- Co z tobą? – Intruzka zmrużyła na mnie oczy. Pełen zadowolenia uśmieszek był przyklejony do jej twarzy.
- Może ja go zaklepałam.
- Dopiero co powiedziałaś, że nie myślałaś o nim w taki sposób. Nie miałoby to znaczenia, nawet gdybyś go zaklepała.
- Co to ma znaczyć? – spytałam. Wymieniły się z Beth znaczącymi spojrzeniami.
- Noah jest poza twoją ligą, nie uważasz?
- Brittani, nie – poprosiła Beth.
- Sama zapytała. – Intruzka znowu skupiła się na mnie. – W ogóle cię nie znam, ale jest dosyć wyraźne, że nie ma w tobie nic nadzwyczajnego. Nie jesteś brzydka, ale również nie jesteś nazbyt atrakcyjna. Naprawdę powinnaś wziąć się za siebie.
- Brittani, przestań. – Widać było, że Beth zaczyna się wściekać.
- Wyświadczam jej przysługę. No spójrz na nią – brązowe bla włosy, blada skóra i jej oczy są dziwne. Trochę mnie przerażają. Nieciekawo i nudno. Może gdyby zrobiła sobie pasemka i spędziła trochę czasu na słońcu to może by to pomogło, ale na wiele to się nie zda. Do tego potrzeba cudotwórcy.
Mówiła o mnie, jakby mnie tam nie było.
- W skali seksowności Noah jest twardą dziesiątką. Musi spiknąć się z co najmniej ósemką lub dziewiątką, jeśli nie drugą dziesiątką. Jeżeli mam być szczera, a zawsze taka jestem, to ty jesteś zaledwie dwójką i to jest już hojne.
- Dobra, dosyć tego. Chodź, Amanda, musimy iść na angielski.
Patrzyłam, jak Beth i Intruzka wstały i zebrały swoje rzeczy. Ja siedziałam, zmrożona w miejscu. Wiedziałam, że nie byłam wyjątkowa i nie byłam wystarczająco dobra dla Noah. Wstrząsnęło mną to, że ta dziewczyna, która poznała mnie dopiero dziesięć minut temu, też o tym wiedziała. Poczułam łzy w oczach.
Nie będę płakać na środku stołówki.

Wstałam gwałtownie, wzięłam moje rzeczy i szybko wyszłam. Skierowałam się prosto do łazienki, docierając tam tuż przed tym jak popłynęły łzy. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz