Jeżeli nie
istnieje coś takiego jak doskonałość, to dlaczego te słowo istnieje? Moi
rodzice nigdy nie powiedzieli mi, że mam być doskonała, przynajmniej nie przypominam
sobie, żeby coś takiego do mnie mówili, ale w jakiś sposób ta potrzeba wsączyła
się do mojego krwioobiegu i przepływała przez całe ciało.
Perfekcjonizm
był przebiegłym łajdakiem. Nie pamiętam chwili w moim życiu, kiedy bycie
perfekcjonistką nie było moim głównym celem. Zawsze było to częścią mnie.
Wszyscy ludzie, którzy są dla mnie najważniejsi byli w moich oczach doskonali.
Mama i tata zawsze byli doskonałymi rodzicami. Emily, moja starsza siostra,
zawsze była doskonałą córką i siostrą. Miała wszystko, wygląd, inteligencję i
talent.
Piękno nie
opisuje wyglądu Emily. Jej twarz była dziełem sztuki, idealnie symetryczna. Jej
szare oczy były duże i żywe na tle lśniących ciemnobrązowych włosów, które
spływały po jej opalonych barkach i plecach. Jej nos był prosty, zadarty i
zwisał nad pełnymi ustami. Jej kości policzkowe nie mogły być jeszcze wyżej, a
szczękę miała silną, lecz kobiecą. Była podobna do mojego taty we wzroście.
Bycie wysoką i szczupłą było olbrzymim autem, kiedy zdecydowała się zacząć grać
w koszykówkę i biegać przełajowo, obie dyscypliny dały jej trofea mistrzostw
stanowych. Jej imię było na stałe na tablicy wyróżniających się uczniów szkoły
i brała tańce baletowe, czując się jak kaczka w wodzie.
Jedyną złą
rzecz, jaką zrobiła Emily było rzucenie idealnego cienia, w którym musiałam
żyć, czyniąc moje wyczyny bladymi w porównaniu z jej, stąd sprawiając, że moje
życie było nieszczęśliwe. Z zewnątrz moje życie nie wyglądało nieszczęśliwe, ale wewnątrz to była inna historia.
Zawsze
miałam poczucie niższości we wszystkich strefach mojego życia. Ciężko jest być
drugim dzieckiem. Ludzie myślą, że jeśli jesteś najmłodsza w rodzinie, to nie
musisz już nic robić, ciągle będąc kochanym. Nic nie mogło być dalsze od
prawdy.
Będąc
najmłodszą czy nie, jeśli urodziłaś się druga to zawsze będziesz druga. Nie
było tak, że moi rodzice posadzili mnie i powiedzieli. – Amanda, równie dobrze
możesz przyzwyczaić się do bycia drugą. Bycie drugą jest przyzwoite. Nie jest
to złoty medal czy wielkie trofeum, ale nie możemy być wszyscy zwycięzcami.
Dlatego rozdają wstążki za uczestnictwo. A wszyscy wiemy, że nie można mieć
zwycięzcy bez uczestników.
Od kiedy
wyszłam z macicy mojej matki, zaczęły się porównywania do mojej siostry. W
wielu okazjach, większość z nich zawierała pokaźną ilość dorosłych napojów,
moja matka gościła rodzinę i przyjaciół, którzy zbierali się wokół niej na
historię mojego okropnego dnia narodzin.
Po
pierwsze, byłam spóźniona. Moja matka twierdziła, że rodziła dwadzieścia
godzin, podczas śnieżycy, podczas gdy mój ojciec prowadził ją pod górkę. Nigdy
nie mogłabym zakwestionować dwudziestogodzinnego porodu. Jednakże sprawdziłam
raport pogodowy z dnia moich narodzin. Był to piękny i przejrzysty wiosenny
dzień. Co do wzgórza, na które musiała się wspinać, mieszkamy w Charleston w
Południowej Karolinie, znanym także, jako „Lowcountry[1]”. Charleston jest takie płaskie i w
takim niżu, że gdyby pijany student nasikał na King Street, całe śródmieście
zalałaby powódź.
Mama
stawała się coraz bardziej ożywiona, jak ciągnęła historię, opowiadając
tłumowi, że ból był straszliwy, mimo leków. Najwyraźniej podczas mojego
ostatniego wyjścia z jej pochwy, spoliczkowała dwie pielęgniarki, opluła mojego
ojca i kopnęła doktora Berry’ego w krocze.
Z drugiej
strony narodziny Emily były prostym i spokojnym wydarzeniem. W sposób, jaki
opisała to moja matka, była dobrze wypoczęta i czuła się tego dnia wspaniale.
Świeciło słońce, kwiaty kwitły w żywych kolorach, a ptaszki ćwierkały. W jednej
interpretacji tej opowieści usłyszałam, że na jej palcu wylądował niebieski
ptaszek, śpiewając Zip-a-Dee-Doo-Dah. Rzekomo w ten jeden z doskonalszych dni
moja matka kichnęła i wyrzuciła z siebie Emily – bez żadnego bałaganu i
zamieszania. Więc jeszcze zanim wzięłam mój pierwszy wdech, zaczęła się parada
porównań i zawsze byłam ostatnim pływakiem.
- Amando,
musisz siedzieć spokojnie i być grzeczna jak Emily – mawiał tata.
- Amando,
dlaczego, na Boga, wsadziłaś sobie do nosa orzech? Emily nigdy nie zrobiła
niczego tak niepoważnego – powiedziała mama, odchylając moją głowę i celując w
nos latarką. Emily założyła się ze mną o jeden dolar, żeby zobaczyć czy orzech
zmieści się w moim nosie. Od razu przyjęłam wyzwanie.
- Amando,
musisz pozwolić Emily pomóc ci z zadaniem domowym. Znowu jest na liście najlepszych
uczniów. Może ty też byś była, gdybyś dała siostrze ci pomóc – sugerowała
zawsze mama, kiedy wychodziły nasze świadectwa szkolne. Mama sugerowała mi
wiele rzeczy.
- Wow, ty i
Emily jesteś siostrami? Ona jest taka
śliczna – mawiały popularne dziewczyny w szkole, znane również, jako suki.
- Amanda,
kiedy twoje piersi będą tak duże jak Emily? – To było ulubione pytanie Trey’a
McCarthy’ego, chłopca, który mieszkał jedną ulicę ode mnie.
Potem
zaczęły się porównywania każdego roku w pierwszy dzień szkoły. Ten sam
komentarz wychodził od każdego nauczyciela, który miał w swojej klasie najpierw
Emily.
- Amanda
Kelly? O tak, młodsza siostra Emily Kelly. Świetnie jest mieć cię w klasie. Mam
nadzieję, że jesteś tak samo dobrą uczennicą, jak twoja siostra.
Istniało
więcej zdjęć z dzieciństwa z Emily i z jej opowieści, jej przyjęcia urodzinowe
jak była małym dzieckiem były bardziej wymyślne od moich. Kompletnie to
rozumiałam. Emily była pierwszym dzieckiem i pierwszą wnuczką. Była całkowicie
nowym doświadczeniem dla mojej rodziny. Kiedy doszłam ja, Emily była już na
świecie od czterech lat. Była błyszcząca i nowa a kto nie wolał tego od
nudności i drugiego miejsca?
Kocham
Emily. Zawsze była cudowną starszą siostrą. Pozwalała mi spędzać czas z nią i
jej przyjaciółmi, czasami. Stawała w
mojej obronie. Kilka razy wzięła winę za coś, co ja zrobiłam. Jest tak piękna
wewnątrz, jak i na zewnątrz. To nie jej wina, że urodziła się pierwsza i mnie
ubiegła. To nie jej wina, że była we wszystkim idealna. Też chciałam być idealna.
Po prostu nie udawało mi się do tego dojść. Rodzice nigdy mi nie powiedzieli,
że nie jestem doskonała. Po prostu nigdy mi nie powiedzieli, że jestem. Ale
mogę tolerować życie w cieniu Emily, bo chociaż wszyscy ją lubią, była jedna
rzecz, której nie miała, Noah Stewarta. Ja go miałam.
Noah zawsze
był moim najlepszym przyjacielem, moim partnerem w przestępstwie, moim
opiekunem, moją bratnią duszą, miłością mojego życia. Moim wszystkim. Mogłam
nie mieć piękna, inteligencji czy talentu, ale miałam Noah Stewarta, jedyną
„doskonałą” rzecz, którą mogłam uważać za swoją i nie wymieniłabym go za nic na
świecie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz