Twój świat
zmienia się w jednej chwili, gdy widzisz kogoś przez cudze oczy.
Byliśmy na ostatniej rozgrywce baseballu tego sezonu. Noah
był gwiazdą w miastowej lidze, Tygrysach. To był jego ostatni rok gry dla nich.
Za kilka miesięcy zaczynaliśmy pierwszy rok w liceum. Noah był świetnym graczem
baseballu, więc nie było żadnych wątpliwości, że dostanie się do drużyny
liceum.
Zakres mojej wiedzy o baseballu praktycznie nie istniał. Od
zawsze przychodziłam na te rozgrywki. Można by pomyśleć, że przynajmniej
zachowałam jakieś informacje w pamięci. To powinien być ulubiony czas w
przeszłości Amerykana. Byłam Amerykanką, a to nigdy nie był mój ulubiony czas.
Przychodziłam tylko dlatego, żeby wspierać i kibicować mojemu najlepszemu
przyjacielowi.
Noah zaczął grać w baseball, kiedy miał cztery latka i
szybko zakochał się we wszystkim, co było związane z baseballem. Chociaż nigdy
nie zrozumiałam tej gry, nie było lepszego sposobu na spędzanie soboty, niż
obserwowanie Noah na boisku. Baseball sprawiał, że był szczęśliwy i
podekscytowany. Kochałam patrzeć na niego. Warto było przesiadywać grę, której
nie rozumiałam, żeby zobaczyć jak wiele dawała mu radości.
Postanowiłam zaprosić na mecz Beth Sanders, moją potencjalną
nową przyjaciółkę. Jej rodzina przeprowadziła się do naszego sąsiedztwa trzy
tygodnie temu. Wciąż była na okresie próbnym przyjaźni. Nawet nie przedstawiłam
jej jeszcze Noah. Jak do tej pory radziła sobie całkiem dobrze.
Miała egzotyczny wygląd z jej ciemną opalenizną, długimi
czarnymi włosami i szmaragdowymi zielonymi oczami. Miała naprawdę ostre rysy
twarzy, jej nos, kości policzkowe i szczęka były wyraźnie zarysowane, w
przeciwieństwie do mnie. Moja twarz była okrągła, a policzki były pulchne,
przynajmniej tak sądziłam. Beth była wyższa i szczuplejsza ode mnie, a jej nogi
dłużyły się na milę. Fajnie było spędzać z nią czas, miała lekkiego fioła na
punkcie chłopców, ale zdecydowanie nie była na drodze do pozostania Królową
Dziwkowa.
- Wow, pokocham tutejsze życie. Te miejsce roi się od
przystojniaków – powiedziała Beth, kiedy niosłyśmy jedzenie do naszych miejsc.
– Kto to jest?!
Odwróciłam się do boiska. – Kto?
- Pałkarz, Stewart.
- To mój Noah.
- Twój Noah?
Myślałam, że masz tylko starszą siostrę, a twoje nazwisko to Kelly.
- Nie brat, najlepszy przyjaciel – odparłam.
- Twój najlepszy przyjaciel? – Ściągnęła twarz ze
zdezorientowaniem. – Nie możesz mieć faceta jako najlepszego przyjaciela.
- Czemu nie?
- To nienaturalne. Dziwne – powiedziała, zaciskając usta w
prostą linię.
Trudno było mi myśleć, że było coś nienaturalnego czy
dziwnego w mojej przyjaźni z Noah. Wszystko, co robiliśmy zawsze wydawało się
najnaturalniejszą rzeczą na świecie.
Beth dalej się rozwodziła. - …a zwłaszcza nie możesz mieć
faceta, który tak wygląda jako
najlepszego przyjaciela.
- Faceta, który tak wygląda? O czym ty mówisz?
- Nie mów mi, że nie zauważyłaś jaki on jest gorący?
- Nigdy o tym nie myślałam.
Fuknęła. – Nie wierzę ci – zamilkła na chwilę. – Jesteś
lesbijką?
- Nie!
- Pytam tylko dlatego, że lesbijka jest jedynym typem
kobiety, która nie uważałaby Noah za seksownego.
- Nie wiem czy ty i ja zostaniemy przyjaciółkami –
powiedziałam ze śmiertelną powagą.
Uśmiechnęła się do mnie. – Och, daj spokój. Spójrz na niego.
Jego ciało jest szalone.
- Myślę, że ty jesteś
szalona.
- On jest idealnym trójkątem. Szerokie barki, wąska talia,
niesamowita dupa.
- Zaczynam myśleć, że ty
jesteś niesamowitym dupkiem. – Stawałam się bardziej niż trochę rozdrażniona
tym, jak mówiła o Noah.
- Nawet nie doszłam do jego ramion i nóg. – Była niemal
zdyszana.
Uniosłam rękę, mając nadzieję, że zatrzymam jej potok słów.
– Skąd go znasz? – zapytała bez tchu.
- Dorastaliśmy razem. Nie było w moim życiu dnia, którego z
nim nie spędziłam. Nasze rodziny jeździły nawet razem na wakacje.
- Gdzie on mieszka? – Beth robiła się zbyt dociekliwa na
temat Noah.
Zmrużyłam na nią oczy, nie odpowiadając.
- Mieszka w naszej dzielnicy? – Milczałam. – O! Mój! Boże!
On mieszka w naszej dzielnicy. Czemu nas sobie nie przedstawiłaś? Ukrywałaś go
przede mną. Musisz nas sobie
przedstawić.
Gdy zaczęła gadać o Noah, jej słowa wychodziły z szybkością
karabinu maszynowego, ledwo co za nią nadążałam. Mówiła tak szybko i z takim
podekscytowaniem, że chciałam walnąć ją w gardło, żeby zwolnić jej tempo.
- Ta. Zrobię to za naprawdę niedługo – powiedziałam
sarkastycznie, wywracając oczami.
Nie znałam Beth wystarczająco dobrze, żeby ją oceniać, ale
wyglądało na to, że potrzebowała jakichś leków.
- Daj spokój, Amanda. Muszę zobaczyć czy jego przód jest tak
niesamowity jak tył.
Spojrzałam na nią z irytacją, kręcąc głową.
Przez resztę gry Beth siedziała tam nie tylko patrząc
pożądliwie na Noah, ale na każdego faceta, którego uznała za gorącego, czyli
większość drużyny. Uważała, że nawet trener Sawyer był seksowny, a był stary.
Musiał mieć przynajmniej czterdziestkę.
Rozgrywka dobiegała prawie końca. Nadeszła kolej Noah. Wynik
był remisowy. Jeżeli zdobędzie punkt tym biegiem, Tygrysy będą po raz pierwszy
czempionami miastowej ligi.
Tłum ucichł. Miotacz poczekał kilka sekund, po czym rzucił
szybką piłkę prosto w Noah. Dźwięk kija baseballowego uderzającego o piłkę był
taki głośny, że brzmiało jakby wystrzeliła armata. Noah odrzucił kij i ruszył,
biegnąc szybciej niż kiedykolwiek widziałam. Okrążył pierwszą bazę, potem drugą
i trzecią. Rzucił się stopami na końcową bazę. Kiedy sędzia wykrzyknął
„BEZPIECZNY!!” mój Noah stał się legendą miastowej ligi, prowadząc jego
Tygrysów do pierwszego zwycięstwa. Tłum oszalał, skacząc i wiwatując.
Wstałam i spojrzałam na boisko, patrząc jak nadbiegli do
Noah jego koledzy z drużyny, podnieśli go i sadzając na swoich barkach. Zaczęli
wyśpiewywać „STE-WART! STE-WART! STE-WART!” odwracając go do podekscytowanego
tłumu.
Beth sapnęła. – O tak. Jego przód jest definitywnie tak
niesamowity jak tył.
Rzuciłam przeszywające spojrzenie w jej kierunku.
Okrzyki robiły się głośniejsze i tłum zaczął śpiewać
„STE-WART!”, a Noah spojrzał na trybuny. Spotkał się z moim spojrzeniem. Miał
na twarzy największy uśmiech, pasujący do mojego. Zdjął swoją czapkę i pomachał
nią w powietrzu, patrząc na mnie przez cały czas. Był jedynym, którego
widziałam tam na boisku, a on patrzył na mnie, jakbym była jedyna na trybunach.
Ciepło przepłynęło przez moje ciało, jak wpatrywałam się w niego. Naprawdę
przyjemnie się na niego patrzyło.
Byłam pochłonięta dumą i radością, które do niego czułam.
Beth się myliła. Nie ma nic nienaturalnego ani dziwnego w związku, który
dzieliliśmy z Noah.
Zeszłyśmy z trybuny i poszłyśmy do boiska, gdzie stał Noah.
Już zebrał się wokół niego duży tłum, ściskając mu rękę albo klepiąc go po
plecach z gratulacjami. Stanęłam na boku z Beth. Chciałam patrzeć na niego, gdy
cieszył się ze swojej chwili. Po kilkunastu minutach tłum zaczął się przerzedzać.
Noah popatrzył poza kilkoma osobami i dostrzegł mnie. Uścisnął jeszcze kilka
dłoni, ale ani na chwilę nie oderwał ode mnie wzroku.
Gdy do mnie podszedł, natychmiast otoczył mnie ramionami w
pasie i podniósł mnie z ziemi. Obrócił mną parę razy, sprawiając, że
zapiszczałam.
- Możesz w to uwierzyć, Tweet? Zwycięzcy ligi! –
Promieniowała od niego ekscytacja.
Poczułam przechodzący przeze mnie dreszcz, kiedy moje ciało
zsunęło się po jego ciele, gdy stawiał mnie na ziemi. Przełknęłam ciężko ślinę,
łapiąc równowagę.
- Wiem. Gratulacje! Dokonałeś tego! Jestem z ciebie taka
dumna.
Ściągnął swoją czapkę i położył ją na mojej głowie. Była
mokra od potu, ale nie obchodziło mnie to. Uśmiechałam się do niego promiennie
przez kilka sekund, zanim zostałam zaskoczona przez chrząknięcie.
- Och, Noah, to jest Beth. Dopiero co się przeprowadziła… -
urwałam.
Nie byłam pewna dlaczego nie powiedziałam mu, że mieszkała w
naszym sąsiedztwie. Nie starałam się utrzymać tego w sekrecie. Poza tym Beth
ostatecznie sama mu powie, gdzie mieszka. Po prostu nagle czułam się wobec
niego bardzo opiekuńczo. Nie podobał mi się sposób w jaki na niego patrzyła czy
jak o nim mówiła. Beth będzie musiała znaleźć sobie własnego Noah. Ten był
zajęty i był mój.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz