Osoba zawsze
powinna słuchać tego, co mówią jej wnętrzności. Możesz nie mieć żadnych
znaczących powodów, dlaczego czujesz się tak co do czegoś lub kogoś, ale
uczucie, które masz w dole żołądka, które sprawia, że się wahasz ma swój powód.
Niestety mamy skłonność myśleć głową albo sercem, lekceważąc wnętrzności.
Zlekceważ je o jeden raz za dużo i będziesz ponosić tego konsekwencje.
Minęło kilka miesięcy odkąd przeprowadziliśmy z Noah rozmowę
o pozostaniu w strefie przyjaźni. W przeważającej części udało nam się utrzymać
przyjaźń nietkniętą. Spędzaliśmy ze sobą czas, chociaż był on ograniczony przez
ostatni rok liceum dobiegający końca i przygotowywanie się do college’u.
Poznał i zaczął spotykać się z Brooke. Byli ze sobą od
jakichś dwóch miesięcy. Była wysoka, ładna, szczupła, z blond włosami i
niebieskimi oczami. Była również mądra i pozornie wyrozumiała dla relacji Noah
ze mną. Nie zachowywała się na zagrożoną czy zazdrosną w żaden sposób. To mnie
trochę wkurzało. Interpretowałam to jako potajemny sposób komunikowania mi i
światu, że wiedziała, iż nie jestem wystarczająco dobra dla Noah. Nie chodziło
o to, że jej nie lubiłam. Miałam po prostu dziwne przeczucie, którego nie
mogłam zidentyfikować. Podejrzewałam, że Brooke nie była taka błyszcząca i
bystra wewnątrz jak na zewnątrz.
Na szczęście nie często spotykałam się z Brooke. Nie
chodziła do naszej szkoły. Była kuzynką jednego kolegi z drużyny Noah. Poznali
się po jednym z meczów. Szybko przyczepiła się Noah. Po tym jak wróciliśmy do
strefy przyjaźni, widocznie musiał
iść dalej i poszedł dalej z Brooke. Zabijało mnie oglądanie ich razem. Brooke
najwyraźniej miała jakieś zaburzenia, które umożliwiały jej stanie o własnych
siłach, kiedykolwiek była z Noah. Za każdym razem gdy widziałam ich razem, to
wieszała się na nim. Noah nigdy nie obnosił się przede mną swoim związkiem z
Brooke. Nie wiele ze mną o niej rozmawiał.
Dalej spotykałam się z Bradem. Technicznie ze sobą nie
chodziliśmy, ale lubię go. Nie można spędzać tyle czasu razem co my, robiąc
rzeczy, które robiliśmy i nie poczuć do tej drugiej osoby głębszych uczuć.
Jednak był tylko odwróceniem uwagi, niezwykle seksownym odwróceniem uwagi, ale
niemniej odwróceniem uwagi. Dobrze się z nim bawiłam i tak jakby pomagał mi nie
myśleć o Noah i Brooke. Chociaż bardzo mi na nim zależało, to wiedziałam, że
nigdy nie będę czuła do Brada tego, co czułam do Noah. Nie sądzę, że
kiedykolwiek będę czuła coś takiego do innego faceta.
Jednego popołudnia byliśmy u Brada i się uczyliśmy. Nigdy
nie mówił wiele o swojej rodzinie, ale zawsze odnosiłam wrażenie, że żył na
własną kieszeń. Tylko on i jego mama mieszkali w tym wielkim domu. Jego rodzice
się rozwiedli, gdy miał dziesięć lat, a jego starszy brat Peyton uczęszczał do
szkoły prawnej.
Rodzice Brada byli prawnikami. Kilka razy jak byłam w jego
domu, jego mamy nigdy tam nie było. Zawsze miała jakąś wielką sprawę, nad którą
pracowała. Wydawało się, że jego tata był taki sam. Było parę razy, gdy Brad
zadzwonił do mnie, żebym się z nim spotkała w weekend, ponieważ plany z jego
tatą nagle zostały odwołane. Miałam uczucie, że żadne z jego rodziców nie było
zainteresowane poświęcaniem mu czasu.
Kilka razy próbowałam porozmawiać z nim na poważne tematy,
ale zawsze sobie z tego żartował i zmieniał temat. Nasza relacja była zabawna i
lekka, nic poważnego.
Uczyliśmy się przez jakąś godzinę, kiedy Brad przysunął się
do mnie na kanapie i zaczął ocierać się o moją szyję, obcałowując ją.
Zadrżałam.
Powiedział przy mojej szyi. – Dosyć wyćwiczyłem już dzisiaj
mózg. Pora na wyćwiczenie reszty ciała.
Zabrał książkę, którą miałam na kolanach i rzucił ją na
stolik do kawy. Zamknęłam oczy, odchylając głowę na bok. Chociaż nie myliśmy z
Bradem zbyt głębokiej relacji, to moje ciało zawsze reagowało na jego dotyk.
Powiedziałam bez tchu. – Naprawdę powinniśmy się uczyć. Mamy
wielki test, na który musimy się przygotować.
Chwytając mnie w talii przeniósł mnie na swoje kolana. – Mam
coś wielkiego, na co musisz się przygotować.
Wybuchłam śmiechem, jak Brad obsypał moją szyję małymi
ugryzieniami i objął mnie ramieniem w talii.
- Musisz być najtandetniejszym seniorem w liceum. –
Odsuwając usta od mojej szyi, spojrzał na mnie z dwuznacznym uśmieszkiem.
Pochylając się, szczypał moją dolną wargę pomiędzy urywanymi zdaniami. –
Przyznaj się. Pragniesz tego. Gorąco. Pożądasz tego. Masz pragnienie, które nie
może zostać ugaszone.
- Dobrze już, uważam cię za czarującego, ale tylko trochę –
powiedziałam, mój śmiech przycichnął, jak ciepłe uczucie opanowało moje ciało.
Szafirowe oczy wbiły się w moje, mając intensywniejszy
wyraz. Wzrok Brada przesunął się z moich oczu do ust i z powrotem. Zmieniło się
powietrze w pokoju. Emanowały od niego namiętność i pożądanie.
Kładąc rękę na moim karku, przyciągnął mnie do siebie. Nasze
usta dotknęły się i powoli zaczęły poruszać. Wsunął język do moich ust,
pieszcząc mój język. Zatraciłam się w niepohamowanym doznaniu jego ruchów.
Nagle otworzyły się drzwi wejściowe i do pokoju wpadła mama
Brada.
Pani Johnson była uderzająco piękną kobietą z tymi samymi
brudnymi-blond włosami i przeszywającymi szafirowymi oczami jak u Brada. Byłam
w jej towarzystwie tylko parę razy na krótki okres czasu, ale miała tę
niewiarygodną prezencję, która domagała się twojej uwagi, gdy wchodziła do
pokoju.
Szybko zeszłam z kolan Brada, przygładziłam włosy i
poprawiłam ubrania zanim jego mama mogła się połapać co robiliśmy.
Brad wyglądał na zirytowanego. Przeczesał ręką włosy. –
Mamo, co tutaj robisz?
Ani razu nie podnosząc wzroku, przejrzała pocztę,
trajkotając w szybkości karabinu maszynowego. – Byłam zasypywana telefonami w
biurze. Mam ogromną sprawę i nie mogłam niczego skończyć przez ciągłe
przerywanie. Nie martwcie się mną i skończcie cokolwiek robiliście. Zamierzam
zamknąć się w gabinecie.
Kładąc pocztę na niewielki stolik w korytarzu, zaczęła
odchodzić, rzucając słowa przez ramię. – Bradley’u, pamiętaj, że nie zamierzam
wam w niczym przeszkadzać. Udawaj, że mnie tu nie ma – powiedziała, opuszczając
pokój.
- To będzie łatwe – mruknął Brad.
Wstał, podając mi rękę. – Chodź.
- Gdzie idziemy? – spytałam.
- Do mojego pokoju – powiedział, posyłając mi swój
megawatowy uśmiech. – Chcę być z tobą sam.
Byłam trochę niezdecydowana przez to jak wcześniej stało się
intensywnie. Nie chodziło o to, że nie ufałam Bradowi. Nie ufałam sobie.
Skłamałabym mówiąc, że nie myślałam o przespaniu się z nim. Ponad to miał
sposób na przekonywanie mnie do rzeczy, których normalnie bym nie zrobiła.
Zrobiłam z nim więcej fizycznych rzeczy niż z kimkolwiek innym. Sprawiał, że
dużo się uśmiechałam i śmiałam. Zawsze był dla mnie słodki i uwielbiałam się z
nim całować. Miałam dziwne niespokojne uczucie w brzuchu, bo była tutaj jego
mama.
Brad trzymał mnie za rękę, ciągnąc mnie za sobą w górę
schodów. Gdy dotarliśmy do jego pokoju, otworzył drzwi i odsunął się na bok,
pozwalając mi wejść pierwszej. Był to pokój typowego licealnego baseballisty.
Trofea były wystawione na dużym regale, a medale baseballowe wisiały na
ścianie. Na jego biurku stał laptop. Miał duży telewizor, komodę i łóżko.
Stanął za mną i otoczył mnie ramionami w pasie, całując mnie
lekko w policzek. – Wiesz co? – spytał wesoło.
- Co?
- Mam w pokoju dziewczynę.
– Czułam jego uśmiech na policzku.
- Jakoś nie sądzę, że to rzadkie zdarzenie.
- Nigdy nie miałem w pokoju dziewczyny, chyba że liczysz
moją mamę i pannę Sally, a zaufaj mi, żadna z nich od dłuższego czasu nie jest
panienką.
Obracając się w jego ramionach, spytałam. – Kim jest panna
Sally?
- Pokojówką, przychodzi kilka razy w tygodniu. Ale dzisiaj
ma wolne – odparł, puszczając mi oko.
Mrużąc oczy, spytałam podejrzliwie. – Więc naprawdę jestem
pierwszą dziewczyną, którą kiedykolwiek miałeś
w swoim pokoju?
- Jedną i jedyną.
- Dlaczego dostałam ten honor?
- Bo jesteś dla mnie wyjątkowa – powiedział, uśmiechając się
do mnie uroczo.
W jego oczach była szczerość i ciepło. Wiedziałam, że miał
na myśli to, co powiedział. W tej chwili nie był gładko mówiącym licealnym
Casanovą. Nie był rozpieszczonym bachorem, za którego uważali go wszyscy w
szkole. Był uroczym chłopakiem, który mnie uszczęśliwiał i uważał mnie za
wyjątkową.
- Czuj się jak u siebie. Ja szybko sprawdzę swoją pocztę.
Ściągając klapki, usiadłam na łóżku i oparłam się o
wezgłowie. Zlustrowałam spojrzeniem pokój, pochłaniając wszystko zanim
wylądowało na Bradzie siedzącym przy biurku. Był seksowny nawet, kiedy
sprawdzał pocztę. Gdy skończył, odwrócił się krzesłem w moją stronę.
- Więc co chcesz teraz robić? – zapytałam.
Zsunął się z krzesła na kolana, czołgając się na czworakach
przez pokój do łóżka. – Och, jest kilka rzeczy, które chcę teraz robić. –
Poruszył brwiami. I w taki sposób wrócił Casanova.
Zaczęłam się śmiać. – Jestem na to szeroko otwarta.
- Och, Piękna, mam na to jakieś dziesięć odpowiedzi.
Wszystkie nieprzyzwoite. Dobijasz mnie. – Walnęłam go w ramię, śmiejąc się. –
Posłuchajmy muzyki – powiedział, całując mnie w czubek nosa, po czym zeskoczył
z łóżka i podszedł do imponującej wieży. Ku mojemu zaskoczeniu powietrze
wypełnił cudowny głos Tracy Chapman. Zawsze brałam Brada za faceta lubiącego
pop. Taka muzyka zazwyczaj grała w jego samochodzie. Byłam pod wrażeniem jego
dzisiejszego wyboru.
- Uwielbiam tę płytę – powiedziałam.
- Tak, jest niesamowita.
Kręcąc głową, popatrzyłam na niego. – Zaskakujesz mnie.
Uśmiechnął się ironicznie, wracając do biurka i usiadł.
Zapytał żartobliwe. – Dlaczego, bo lubię muzykę z duszą i znaczeniem? Nie
jestem tylko ładną twarzą z niesamowitym ciałem, Piękna.
- Wiem o tym – odparłam, uśmiechając się lekko.
Przez jakiś czas słuchaliśmy muzyki. Postanowiłam, że
spróbuję pogadać z Bradem o czymś ważnym. Nie wiedziałam czy to dlatego, że w
końcu chciałam poznać jego drugą stronę, czy dlatego, że chciałam zająć nas
rozmową, żeby nie zrobiło się tak gorąco i ciężko jak wcześniej na dole.
- Kim będziesz, gdy dorośniesz?
Brad odchylił się na krześle, unosząc wzrok jakby mocno
rozważał te pytanie. – Strażakiem i klaunem. Nie, czekaj. Nie chcę być klaunem.
Są cholernie straszne. Może…
- Mówię poważnie. Dlaczego zawsze to robisz?
- Co robię? – zapytał, przekręcając się na krześle.
- Ilekroć staram się pogadać z tobą o czymś poważnym, zawsze
obracasz w to żart i zostawiamy temat.
- Mam całe dorosłe życie na bycie poważnym. Czemu zaczynać
teraz?
Wpatrywaliśmy się w siebie. Nie mogłam dokładnie określić,
co było dzisiaj innego, ale kiedy patrzyłam na Brada chciałam od niego czegoś
więcej niż fizycznej relacji. Może to było „pójście
dalej”.
Zmieniła się atmosfera w pokoju, tak jak stało się wcześniej
na dole. Byłam niezwykle świadoma wzrastającego tempa bicia mojego serca,
widząc jak Brad przesuwa spojrzeniem po moim ciele. Tylko jego spojrzenie
sprawiało, że budziły się motyle w moich brzuchu. Nabrałam głęboko powietrza,
kiedy czubek jego języka przesunął się po jego dolnej wardze. Odchrząkując, przerwałam
ciszę i powróciłam do przesłuchania.
- Odpowiedz na pytanie.
- Chyba prawnikiem. – Brzmiał na bardzo obojętnego.
- Nie wydajesz się tym zbyt zadowolony.
- Moi rodzice są prawnikami. Mój dziadek od strony ojca był
prawnikiem. Mój brat będzie prawnikiem. Mnie też zawsze mówiono, że będę
prawnikiem. – Nutka rozpaczy zmąciła jego słowa i ton głosu. Tak jakby nie miał
żadnego zdania co do swojej przyszłości. Skupił uwagę na swoim laptopie,
kończąc naszą rozmowę.
Zamknęłam oczy i oparłam głowę o wezgłowie, skupiając się na
muzyce. Wyczuwałam na sobie jego wzrok. Otworzyłam oczy, słysząc skrzypnięcie
krzesła, jak Brad wstał. Podszedł do komody i zaczął opróżniać swoje kieszenie,
kładąc rzeczy na niej rzeczy.
Czułam się źle za pytania, które wcześniej zadałam. Gdy
zobaczyłam smutek w oczach Brada powinnam być przyjaciółką i zapytać go czy
chce o tym pogadać. Zamiast tego odpuściłam. Spojrzałam na jego nieruchome
plecy zwrócone do mnie.
- Zatem nie brzmi na to, że chciałbyś być prawnikiem. Kim chciałbyś być? – W moim głosie było
trochę lęku.
Obracając się na pięcie, uniósł ręce i powiedział. –
Tancerzem! – W mgnieniu oka powrócił zabawowy Brad.
Wybuchłam gromkim śmiechem. – Zwariowałeś.
- Cholerna prawda, Piękna. Zwariowałem dla tańca. – Zaczął
wirować biodrami, idąc w moim kierunku. – Mam w sobie muzykę, która zamierza
się wydostać!
Chwycił brzeg swojej koszulki i powoli ja ściągnął, rzucając
na bok, a la striptiz. Wow, jego ciało było szalone. Tors był gładki i
umięśniony. Mięśnie brzucha i V nie były tak wydatne jak u Noah, ale były tam i
były ładne.
Śmiałam się tak mocno, że bolały mnie boki. Nie mogłam
myśleć logicznie. Brad wirując doszedł do nóg łóżka. Pochylając się, złapał
mnie za kostki, przyciągając do siebie. Wspinając się na łóżko, ponad moim
ciałem Brad zawisł nade mną, kładąc ręce po bokach mojej głowy. Nachylił się
lekko, jakby robił pompki i spytał z całą powagą. – Dlaczego śmiejesz się z
mojego marzenia?
- Nie śmieję się z twojego marzenia. To bardzo fajne
marzenie. Po prostu nigdy nie wyobrażałam sobie ciebie jako Pana Tańca –
odparłam, starając się powstrzymać śmiech. Jego szafirowe spojrzenie mnie
rozgrzewało.
- O tak. Cekiny, koronkowe rękawiczki, rajstopy. Dla tego
właśnie żyję.
- Przepraszam za wyśmiewanie twojego marzenia –
powiedziałam, uśmiech tańczył na moich ustach.
- Jestem bardzo zraniony i urażony. Ale znam dwadzieścia
pięć sposobów, jak możesz mi to wynagrodzić. – Podniósł wzrok, jakby właśnie
coś go oświeciło. – Czekaj, dwadzieścia pięć i pół sposobów. – Mrugnął do mnie.
Wywróciłam oczami, dalej uśmiechając się do niego. Naprawdę
był fajny, poza byciem okropnie uroczym, seksownym i półnagim.
Opuścił trochę ciało i otarł się nosem o mój. Drocząc się ze
mną, przybliżył usta do moich warg, ale ich nie dotknął. Chciał, żebym to ja
przyszła do niego. Uniosłam głowę, nakrywając ustami jego wargi. Oderwaliśmy
się od siebie na ułamek sekundy, jak zmienił pozycję, kładąc się obok mnie i
użył łokcia, żeby się podeprzeć.
Gdy nasze wargi ponownie się połączyły, przesunęłam dłońmi
po jego wyrzeźbionym brzuchu i torsie, aż znalazły drogę do jego włosów. Jęknął
kilka razy, jak dotykałam jego ciała. Przyciskając dłoń do tyłu jego głowy,
przycisnęłam go do siebie mocniej, jak zmienialiśmy tury w eksplorowaniu
językami swoich ust. Tak jakbyśmy nie mogli wystarczająco szybko siebie
posmakować. Moje czyny opierały się na moim ciele reagującym na jego ciało. Dla
tego powodu uważałam, że nie było dobrym pomysłem bycie w jego sypialni.
Ilekroć Brad mnie dotykał, mój mózg się wyłączał i kierowałam się dotykiem
Brada. To mnie przerażało, ponieważ byłam obezwładniona uczuciami i byłam poza
kontrolą.
Muzyka się zatrzymała, zastąpiona ciężkim oddechem i jękami.
- Naprawdę cię lubię, Amando – powiedział między
pocałunkami.
- Też naprawdę cię lubię – odparłam między jękami.
Oboje sapaliśmy pomiędzy pocałunkami, wciągając tyle tlenu
ile mogliśmy, starając się złapać oddech. Brad podniósł lewą rękę i objął bok
mojej twarzy. Oderwał usta od moich, ciągnąc przy tym za moją dolną wargę.
Spojrzał na mnie i szepnął. – Jesteś dla mnie wyjątkowa. –
Szczerość wylewała się z jego oczu.
Czułam ciepło przechodzące przez każdą cząstkę mojego ciała.
Odwzajemniając jego spojrzenie, przesunęłam dłonią po jego twarzy do mocnej
szczęki. – Jest w tobie więcej niż pozwalasz zobaczyć ludziom – szepnęłam.
Pochylił się, muskając moje usta. Jego spojrzenie było tlące
się i gorące. – Boże, tak bardzo cię pragnę – wyszeptał w moje usta.
- Masz mnie. Myślę o nas jak o bliskich przyjaciołach.
Chichocząc, powiedział. – Jesteś cholernie urocza – urwał na
moment. – Chcę z tobą być.
Zaczął obsypywać moją szczękę lekkimi pocałunkami,
oświadczając między nimi. – Amando, jesteś taka piękna i słodka. – Skierował
usta do mojej szyi. - …i seksowna. – Dotknął miejsca pod moim uchem. –
Wybuchnę, jeśli za niedługo nie znajdę się w tobie. – Przygryzł płatek mojego
ucha i wrócił do moich ust, powstrzymując mnie przed mówieniem. Nie mogłam
myśleć ani mówić. Mogłam tylko czuć i reagować. Każda część mojego ciała
pulsowała.
Jego dłoń zsunęła się na moją pierś. Gdy ją masował,
kciukiem przesunął po moim twardym przykrytym sutku. Moje sutki stały na
baczność. Znowu zaczął przygryzać moją szczękę. Teraz była moja szansa na
powiedzenie czegoś. Szybko wymykało się to spod kontroli i musiałam to wszystko
zatrzymać zanim zajdzie dalej. Ale żadne słowa nie wyszły z moich ust, tylko
jęki. Nie chciałam, żeby przestawał.
Używając cichego, ochrypłego głosu powiedział. – Zdejmij
bluzkę i biustonosz. Muszę dotknąć twoich wspaniałych cycków.
Wydawało się, że moje ciało zostało opanowane przez
kosmitów. Nie miałam żadnej kontroli nad tym co robiłam. Dalej walczyłam z
myślami i uczuciem w brzuchu, ale ciało je zignorowało i uległo doznaniom. To
było niesamowite. Przyglądał mi się jak zaczęłam odpinać koszulkę, jego oczy
były spragnione.
Gdy moja klatka piersiowa została obnażona, przesunął ręką
po jej środku. Jak uniosłam się lekko zsunął koszulkę z moich ramion, rzucając
ją na podłogę. Przejechał dłońmi po moich piersiach, potem barkach, ostatecznie
lądując na plecach i rozpiął mój biustonosz. Nigdy wcześniej nie byłam całkiem
goła przed chłopakiem. Nawet przy ciężkich sesjach obcałowywania się, zawsze
miałam dosyć kontroli, żeby utrzymać na sobie ubrania.
Brad zsunął ramiączka po moich ramionach i odrzucił stanik
na bok. Patrzył na mnie, jakby chciał pożreć każdy centymetr mojego ciała. Jego
klatka piersiowa unosiła się i opadała w szybkich i płytkich oddechach. –
Cholera, jesteś cudowna – sapnął, tuż przed tym jak jego usta opadły na mój
sutek.
Przesunęłam palcami przez jego miękkie włosy, gdy otoczył
wargami mój sutek, mocno go ssąc w tym samym czasie jak szorstko przeciągnął po
nim językiem. Przez moje ciało przetoczyły się fale elektryczności. Wygięłam
plecy i nacisnęłam na tył jego głowy, przyciskając się mocniej do jego ust. W
tamtej chwili byłam tak mokra, iż bałam się, że przesiąkną moje dżinsy.
Poczułam rękę Brada przesuwającą się w dół mojego brzucha,
wylądowała na guziku moich spodni. Chciałam, żeby je ściągnął i kontynuował.
Bardzo mi na nim zależało i czułam do niego niesamowity pociąg. Odpiął guzik i
powoli rozpiął zamek. Mimowolnie położyłam rękę na jego dłoni. Zatrzymał się i
spojrzał na mnie rozgrzanym spojrzeniem. Posłałam mu lekki uśmiech i odsunęłam
rękę.
Skubał, ssał i lizał każdą część mojego ciała. Przymknęłam oczy,
moje ciało wchłaniało wszystkie doznania powodowane jego ustami i dłońmi. Kiedy
miałam już kompletnie zatracić się w dotyku ciała Brada, przeszedł mi przez
myśl fakt, że na dole była jego matka.
- Może powinnyśmy przestać. Mam na myśli, że twoja… um… nie
jesteśmy sami – powiedziałam chrapliwie.
- To nic. Nikt nam nie będzie przeszkadzał. – Przebiegł
przeze mnie dreszcz, dając mu pozwolenie aby kontynuował.
Nie mogłam uwierzyć, że to się działo. Nadal myślałam, żeby
to wszystko zatrzymać, ale słowa nie chciały wyjść z moich ust. Zamknęłam oczy,
gdy poczułam łzy spływające po moich skroniach. Noah wdarł się do moich myśli.
Myślałam o tym jak bardzo chciałam, żeby to był on. Że to powinien być on. Ale
nie jest i nigdy nie będzie. Poczułam chłodne powietrze na nogach, jak moje
spodnie zostały ściągnięte. Byłam kompletnie naga poza majtkami.
Brad siedział między moimi nogami, opierając się na piętach.
Wsunął palce pod moje majtki i je ściągnął. Wykonał jedno długie liźnięcie
wzdłuż mojego ciała. Jego język zatrzymał się na jednym z moich sutków,
okrążając go zanim wessał go do ust, w tej samej chwili szczypiąc mój drugi
sutek. Odsunął się nieznacznie i zaatakował moje usta, przyciskając się do
miejsca między moimi nogami. Nie mogłam nadziwić się tym jak bardzo był twardy.
Moje ręce znalazły guzik jego spodni. Nie potrafiłam go odpiąć. Brad odsunął
się ode mnie i wstał.
Szybko zdjął dżinsy i bokserki. Uniosłam się na łokciach,
przyglądając mu się. Nigdy wcześniej nie widziałam gołego faceta. To było
hipnotyzujące. Wielki uśmiech przeszedł po jego twarzy, kiedy zobaczył jak
wielkie zrobiły się moje oczy na jego widok. Otworzył szufladę jego szafki
nocnej i wziął prezerwatywę, założył ją, po czym błyskawicznie do mnie wrócił.
Schował głowę w zagięciu mojej szyi i powoli wsunął się we
mnie. Początkowo było dziwnie, ale gdy zaczął się poruszać, to się
przyzwyczaiłam. Wtem po jednym mocnym pchnięciu przeszywający ból obiegł moje
ciało doprowadzając mnie do krzyku. Poczułam łzy spływające po mojej twarzy.
Brad nie zareagował na mój widoczny ból i zaczął poruszać się szybciej. Ból
powoli znikał i zastąpiła go przyjemność.
Objęłam go za szyję, jak Brad obijał mną na łóżku. Obszar
między moimi biodrami a górą ud zaczął się rozgrzewać. Moje ciało napięło się i
poczułam budujące się we mnie ciśnienie. Ciało coraz bardziej się napinało, a
ciśnienie i żar wzrastały. Wtedy poczułam jak olbrzymi skurcz opanował moje
ciało. Zacisnęłam palce u stóp, sutki jeszcze bardziej stwardniały, a w środku
pulsowałam i drżałam. Byłam całkiem przemoczona. Jego pchnięcia przyśpieszyły i
pogłębiły się. Moje nogi zaczęły drżeć i przechodziła przeze mnie fala za falą
skurczów, jak wykrzyknęłam imię Brada. Usłyszałam jedno stłumione burknięcie, a
potem jego ciało zesztywniało i opadło na moje. Pozostaliśmy w takiej pozycji
przez kilka minut, oboje staraliśmy uspokoić oddechy. Brad podniósł głowę, żeby
na mnie spojrzeć, ale nic nie powiedział. Uśmiechnął się zanim wstał,
sprawiając, że lekko się skrzywiłam, gdy wysunął się ze mnie. Patrzyłam jak ściągnął
prezerwatywę i wrzucił ją do kosza.
Przestraszyłam się hałasu, który usłyszałam z korytarza.
Spojrzałam na Brada i spytałam cicho. – Zamknąłeś drzwi, prawda?
- Raczej tak. – Założył dżinsy i bluzkę, podchodząc do
drzwi. Zobaczyłam jak położył rękę na klamce, potrząsając nią, żeby się
upewnić, że są zamknięte. Pochylałam się przez łóżko, szukając moich ubrań i
bielizny, kiedy drzwi nagle się otworzyły.
Uniosłam gwałtownie głowę i poczułam się jakby cała krew
wypłynęła z mojego ciała. Stali przede mną dwaj kumple Brada, Jeremy i Spencer.
Złapałam szybko kołdrę i się zakryłam.
Jeremy zrobił jeden krok w moją stronę i powiedział do
Brada. – Cholera! Nie wierzę. Znowu wygrałeś. – Brad i Spencer wybuchli
śmiechem.
Byłam tak zszokowana, że nie mogłam pojąć tego, co się
działo. Patrzyłam jak Spencer sięgnął do przedniej kieszeni, wyciągnął plik
gotówki i włożył go do ręki Brada.
Podnosząc wzrok na Brada, spytałam. – Co się dzieje? – Mój
głos był tak drżący i słaby, że go nie rozpoznawałam.
Brad wyszedł na przód, próbując stłumić śmiech i odparł. –
To tylko mały przyjazny zakład pomiędzy paroma z nas w drużynie.
- Trzeci raz z rzędu ten sukinsyn wygrał – powiedział
Jeremy.
Brad wzruszył ramionami. – Co mogę powiedzieć? Jestem
naturalny.
- Ta, cóż, prawie byśmy nie zobaczyli tego własnymi oczami,
więc te pieprzenie zostało niemal zdyskwalifikowane. Twoja mama zamknęła
frontowe drzwi. Lepiej się ciesz, że wiedzieliśmy, gdzie był schowany dodatkowy
klucz.
Moje ciało zaczęło trząść się niekontrolowanie, jak łzy
wylały się na moje policzki. Rozmawiali sobie jakby mnie tam w ogóle nie było,
jakbym była przedmiotem, nie osobą.
- Sorry za to. Nie spodziewałem się, że wróci do domu –
powiedział Brad.
- Więc w dziewiczej skali, jak wysoko jest słodka Amanda? –
zapytał Spencer.
Na twarzy Brada pojawił się wielki uśmiech. – Słodka Amanda
była pieprzenie fantastyczna. Daję jej 9.75 na 10.
- Brawo! – powiedzieli wspólnie Jeremy i Spencer. Cała
trójka zaczęła powoli klaskać.
Wyraz twarzy Brada był obrzydzający. Wyglądał jakby zrobił
mi przysługę, jakbym powinna być uhonorowana, że tak wysoko mnie ocenił w
swojej obleśnej skali.
- Damy ci trochę prywatności, żebyś mogła się ubrać i wyjść
– powiedział.
Jeremy i Spencer opuścili pokój, a za nimi Brad. Odwrócił się
do mnie, pozostając na progu. Trzęsłam się, a łzy zmoczyły moje policzki, ale
nie płakałam. Tak jakby było to doświadczenie nie obejmujące ciała. Fizycznie
wiedziałam, co się stało, ale mój umysł nie był gotowy na tego przetrawienie.
Spoglądając na Brada, spytałam. – Dlaczego? Lubiłam cię.
Myślałam, że byliśmy przyjaciółmi. – Mój głos był słaby, niemal niesłyszalny.
- To tylko seks, Amanda. Żadna wielka sprawa. – Jego głos
był beznamiętny.
- Dla mnie była wielka – odparłam, głos nabierał siły. – Nie
rozumiem. Gdzie jest chłopak, z którym spędziłam tyle czasu, który był słodki i
mnie rozśmieszał?
Patrząc w jego oczy myślałam, że widziałam w nich ślad
wyrzutów sumienia, ale wtedy powiedział. – Chcemy iść z chłopakami coś zjeść,
więc jeśli mogłabyś się pośpieszyć, to byłoby świetnie. – Po czym zamknął
drzwi, kompletnie ignorując moje pytanie.
Teraz czułam tylko obracanie się zawartości mojego żołądka.
Powoli wyszłam spod kołdry i poszukałam ubrań. Kiedy spojrzałam w dół
zobaczyłam na nogach krew i zakręciło mi się w głowie. Nie przejęłam się
zmyciem jej. Musiałam się stąd wydostać. Założyłam ubrania i wsunęłam buty.
Byłam taką idiotką. Jak mogłam pozwolić na coś takiego? Powinnam była wiedzieć,
że miał ukryte motywy. Noah mnie ostrzegał. Miała dziwne przeczucie przez całą
drogę na górę i kiedy tutaj byliśmy, ale myślałam, że jest tak tylko dlatego,
że była tutaj jego mama.
Mój Boże, jego
mama dalej jest na dole.
Nigdy nie wyobrażałam sobie, że ktoś jest zdolny do
zrobienia czegoś tak okrutnego. Cały czas, które ze sobą spędziliśmy był jego
przygotowywaniem mnie do tej wielkiej zapłaty za wygranie chorego zakładu.
Myśląc o tym jak bardzo potrzebowałam, żeby teraz przytulił
mnie Noah i mnie ochronił, wybuchłam płaczem.
Odwróciłam się do wyjścia i poczułam jak obraca mi się w
żołądku. Złapałam kosz i trzymałam go przez chwilę. Może wytrzymam na tyle,
żeby dojść do domu. Trochę uspokoiło mi się w żołądku. Gdy zamierzałam odstawić
kosz, zerknęłam w dół, dostrzegłam zużytą prezerwatywę i opróżniłam na nią
żołądek.
Zeszłam na dół najciszej jak mogłam. Faceci byli w kuchni,
rozmawiali i śmiali się. Moje ciało wydawało się łamać, gotowe w każdej chwili
upaść. Wzięłam swoje rzeczy i niemal dotarłam do drzwi, kiedy zatrzymały mnie
słowa Brada. Nie obróciłam się.
- Nie ujawniam romansów, więc nie musisz się martwić.
Stewart się nie dowie.
Przycisnęłam plecak mocniej do piersi, wyleciałam przez
drzwi i pobiegłam do auta.
Nie wiem jak długo jeździłam bezcelowo po mieście. Nie
chciałam jechać do domu. Nie chciałam być w nikogo towarzystwie. Mój pierwszy
raz z chłopakiem był tylko chorym konkursem, czymś do żartowania przez Brada i
jego przyjaciół. Jak mogłam zmarnować te pierwsze doświadczenie czegoś co
powinno zdarzyć się z kimś, komu naprawdę na mnie zależało? Czemu nic nie
powiedziałam tym trzem palantom? Czemu po prostu wymknęłam się stamtąd bez
słowa? Czemu nie posłuchałam swoich wnętrzności? Powinnam była zatrzymać
wszystko zanim wymknęło się spod kontroli. Nawet nie kocham Brada. Jeżeli Noah
kiedykolwiek dowiedziałby się o tym, co się stało to już nigdy nie byłabym w
stanie spojrzeć mu w oczy. Byłby mną rozczarowany i czułby wstręt do mnie.
Czułam się kompletnie pusta. Już nie mogłam myśleć. Chciałam po prostu zniknąć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz