Uwielbiam
wszystkie gadżety, które mamy teraz do komunikacji. Komórki, esemesowanie,
emailowanie, Facetime, Skype, ale nadal nic nie dorównuje pisanym ręcznie
listom czy notatkom. Są ciepłe, wygodne i osobiste. Pewnie, może dłużej zajmuje
ich dojście, ale niektóre rzeczy warte są czekania.
Byłam w pokoju dziecięcym zwinięta na dużym krześle bujanym,
którzy moi rodzice dali nam jako prezent dla dziecka. Miałam jeszcze dwa
miesiące zanim poznam te maleństwo. Miałam nadzieję, że jeśli mój czas dobiegał
końca, to przynajmniej będę mogła poznać moje pierwsze dziecko, nawet jeśli na
krótki moment.
Noah przeszedł obok i zatrzymał się w progu. – Tutaj jesteś.
Co kombinujesz? – zapytał.
- Piszę więcej listów.
- Dlaczego? – To była jego odruchowa reakcja. Uśmiechnęłam
się do niego. Rozumiał dlaczego to robiłam, ale nie lubił o tym rozmawiać.
- Nie rób tego – powiedziałam.
- Czego?
- Nie udawaj głupiego. Nie jesteś w tym dobry.
- Spoliczkowany własnymi słowami. – Zachichotał, podchodząc
do mnie. Schylając się pocałował mnie w czubek głowy. – Dobrze. Możesz jej je
przeczytać, kiedy będzie na tyle duża, żeby je zrozumieć.
Podniosłam na niego wzrok. Nigdy nie przestanie mnie
zadziwiać jak bardzo go kochałam. Znałam go całe moje życie i z każdym
mijającym dniem kocham go jeszcze mocniej i nawet jeśli mnie tutaj nie będzie,
to nigdy nie przestanę kochać mojego rycerza w plastikowej zbroi.
Wiedziałam, że Noah był przerażony przyszłością. Nie mówił o
tym, ale widziałam to w jego oczach ilekroć ktoś poruszał ten temat. Chciałam
być częścią wychowywanie Halle, nawet jeśli nie będzie mnie tutaj fizycznie. W
dzień, kiedy wyszliśmy z gabinetu doktora Langa zdecydowaliśmy, że poczekam i
pójdę na chemioterapię zaraz po tym jak urodzi się Halle. Było to bardzo
ryzykowne, ponieważ wcześniej mój nowotwór był bardzo agresywny, ale musiałam
podjąć te ryzyko dla naszej córki.
Później tamtego wieczora zaczęłam pisać listy do Halle. Musiałam
się upewnić, że dam jej podziękowanie i pożegnanie, na wszelki wypadek, gdybym
nie miała szansy jej poznać i wiedziałam, że teraźniejszość była doskonałym
czasem na upewnienie się, że ona będzie je miała.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz