wtorek, 11 marca 2014

Wpis 14

Odkrywasz prawdziwy charakter osoby, kiedy nie wykorzystują pewnej rzeczy.


Musiałam zasnąć w samochodzie, bo następną rzeczą, jaką wiedziałam było to, że znalazłam się w sypialni Noah w jego domu, siedząc na jego łóżku. On stał przy komodzie, plecami do mnie. Kręciło mi się w głowie, tak samo pokój, więc opadłam na łóżko.
- Noah, twój pokój jest jak przejażdżka w Disney World. – Usłyszałam cichy chichot nad głową. Ledwo podnosząc głowę z łóżka, powoli uchyliłam jedno oko i zobaczyłam, że nade mną stoi, trzymając parę zielono-białych bokserek i białą koszulkę. Jego gniew zniknął, zastąpiony smutkiem i poczuciem winy.
Zmarszczyłam twarz w zdezorientowaniu. – Nosisz prostą bieliznę? – zapytałam, pozwalając głowie opaść i zamknęłam oko.
- Czasami. Dlaczego?
- Nigdy nie wyobrażałam sobie, że nosisz proste bokserki.
Poczułam materiał koszulki i bokserek przesuwający się po moim ramieniu, jak położył je na łóżku obok mnie.
Jego głos był poważny i ochrypły, gdy powiedział. – Przebierz się w to. Pójdę po wodę i aspirynę.
- Co zrobię z rodzicami? Nie mogę iść tak do domu – powiedziałam.
- Nasi rodzice pojechali w ten weekend do Myrtle Beach. Pamiętasz?
Słyszałam jego kroki, jak przemierzał pokój, zatrzymujące się, gdy jęknęłam. – Noah! Nie mogę usiąść. Pomóż mi! – Wyrzuciłam ramiona w powietrze, celując nimi prosto w sufit. Poczułam na dłoniach jego ciepłe ręce, jak posadził mnie w pozycji siedzącej. Moja głowa pływała, kiedy chwiałam się z boku na bok zanim odzyskałam równowagę.
Szarpiąc się, próbowałam odpiąć spodnie, ale guzik ciągle wymykał mi się z rąk. Jeżeli pamięć mnie nie myliła, przez imprezą miałam tylko jeden guzik na spodniach, ale najwyraźniej urodził dzieci, bo teraz widziałam cztery.
Spojrzałam na niego bezradnie, mrugając parę razy oczami i powiedziałam. – Wydaje mi się, że mam trudność z odnalezieniem guzika i rozporka – zachichotałam, uśmiechając się do niego.
Kucając przede mną, uśmiechnął się i szepnął. – Pomogę ci.
Noah zsunął moje klapki i odłożył je na bok. Podnosząc ręce, odpiął i rozpiął moje spodnie. Przebiegł przeze mnie dreszcz, kiedy musnął palcami moją skórę.
Spojrzał mi w oczy, przełknął ślinę i powiedział. – Pójdę po wodę i aspirynę, a ty się przebierz. – Wstał i odwrócił się, kierując do drzwi.
Spróbowałam wstać. Kiedy przechyliłam się do przodu, pokój szybko zaczął się obracać. Opadłam z powrotem na łóżko. – Noah, nie mogę wstać. Potrzebuję cię.
Usłyszałam jak podszedł. – Tweet, dobrze się czujesz?
- Tak, ale potrzebuję cię. Nie zostawiaj mnie – szepnęłam.
Znowu uklęknął przede mną, mówiąc. – Nigdy cię nie zostawię. Przytrzymaj się moich ramion.
Noah pomógł mi usiąść. Położyłam ręce na jego ramionach i pochyliłam się do przodu. Jak wstałam moje piersi weszły w bezpośredni kontakt z twarzą Noah. Mrowienie pokryło moją skórę, kiedy poczułam jak jego twarz lekko otarła się o moją klatkę piersiową, jak wstałam. Zaczęło kręcić mi się w głowie, ale udało mi się stać tak długo jak trzymałam się jego silnych ramion.
Noah położył ręce na moich biodrach, wsuwając palce w brzegi dżinsów i zsunął je do połowy ud. Spojrzałam w dół i zauważyłam, że starał się nie patrzeć na moje nagie uda czy koronkowe, fioletowe damskie bokserki. Czułam jego gorący oddech na przodzie moich majtek. Zamarliśmy na kilka sekund, po czym usłyszałam jego głęboki wdech. Pomógł mi usiąść znowu na łóżku, a potem do końca zdjął moje spodnie. To było takie urocze, jaki bardzo czuł się niekomfortowo.
Wyciągnął swoje bokserki i wsunęłam w nie jedną nogę, potem drugą. Wstałam, raz jeszcze przytrzymując się jego ramion, gdy on przesunął bokserki w górę moich nóg. Odchrząkując, Noah powiedział cicho. – Jestem pewien, że będziesz w stanie zrobić resztę sama. Pójdę po wodę i aspirynę.
Tequila czyniła mnie śmiałą, roztrzepaną i napaloną. Wspomnienia tego, co stało się między nami tylko kilka godzin temu teraz tak nie bolały. Chciałam wiedzieć jak to jest mieć na sobie ręce Noah. Pragnęłam jego ust na mojej skórze. Chciałam wiedzieć jak to jest być Brittani.
Podczas gdy wciąż przede mną klęczał, złapałam brzeg mojej bluzki i ściągnęłam ją przez głowę, odrzucając na bok. Noah zamarł, wpatrując się we mnie.
Uśmiechając się szeroko, zapytałam. – Na co patrzysz? Nigdy nie wyglądałam ci na dziewczynę z koronkowym stanikiem? – Przygryzłam dolną wargę i wolno ją puściłam. – Mam czarny, czerwony, biały, różowy, żółty i oczywiście widzisz teraz fioletowy. Wszystkie mają również pasujące majtki. – Posłałam mu lekki uśmiech.
Cholera, co we mnie wstąpiło? Nie byłam już przeciętną i brzydką Amandą Kelly. Stałam się jakąś tequilową zdzirą. Byłam Zdziquilą. Opowiadam Noah o swojej bieliźnie. O! Mój! Boże! Opowiadam Noah o swojej bieliźnie! Jestem raczej Senoritą Zdziquilą.
Noah nie odrywał wzroku ze mnie czy biustonosza, jak sięgnął po koszulkę i mi ją podał. Westchnął głęboko i drżąco, po czym powiedział. – Załóż to. Już!
Wzięłam koszulkę i założyłam ją przez głowę. Noah mocno się starał nie patrzeć w moim kierunku. Wyłączyłam mózg i pozwoliłam Senoricie Zdziquili przejąć kontrolę. Unosząc nogę, powoli potarłam wnętrzem łydki biodro Noah.
- Chcesz zobaczyć jaka jestem utalentowana? – spytałam, patrząc na niego spod rzęs.
- O czym mówisz? – odparł.
Widziałam, że wciąż był lekko poruszony monologiem o mojej bieliźnie.
- Patrz i się ucz, kolego. – Podtrzymując kontakt wzrokowy, Noah usiadł na piętach, gotowy na show.
Przesuwając jedną rękę za plecy, bawiłam się przez kilka chwil zapięciem biustonosza, próbując go odpiąć. Jak został odpięty sięgnęłam do rękawa koszulki, zsunęłam jedno ramiączko i je wyciągnęłam. Powtórzyłam dokładnie ten sam ruch po drugiej stronie, tym razem wyciągnęłam z rękawa cały biustonosz, podniosłam go nad głową i oświadczyłam głośno. – Ta-da!
Noah zaczął potrząsać głową i śmiał się, zniknęło trochę jego podenerwowania. – Jesteś szalona.
- I utalentowana. – Puściłam mu oko.
- Tak, bardzo utalentowana – powiedział, uśmiechając się do mnie.
W pokoju nastała cisza na kilka sekund, jak dalej patrzyliśmy sobie w oczy. Oparłam się na łóżku, podpierając się na łokciach. Przechyliłam głowę nieznacznie na bok i potrząsnęłam nią, pozwalając włosom opaść na ramię.
Nie jestem pewna czy chciałam, żeby był zazdrosny, czy czuł poczucie winy z powodu Brittani, kiedy zapytałam. – Chcesz wiedzieć, co robił mi Brad? – Nie czekałam na jego odpowiedź. – Przesuwał rękoma po moich nagich plecach, po biodrach i złapał mnie za tyłek.
Widziałam gniew budujący się w oczach Noah. Jego twarz robiła się napięta, ręce już zaciśnięte były w pięści, a jego oddech był głęboki i ociężały. Znowu potarłam nogą jego biodro. Nagle poczułam jego dłonie pod kolanami, przysuwające mnie na brzeg łóżka do jego torsu. Sapnęłam. Chwyciłam brzeg łóżka, kiedy on wciąż trzymał mnie za kolana. Byliśmy nos w nos. Nasze klatki piersiowe szybko unosiły się i upadały, oddechy były ciężkie.
Wpatrując się w jego piękne, hipnotyczne jasnoniebieskie oczy, szepnęłam. – Czy ty chcesz mnie dotknąć?
Zamykając oczy, odchylił głowę i westchnął. – Do diabła, tak – wyszeptał.
- Więc to zrób – rzuciłam mu wyzwanie.
Zbliżył się do mnie. Poczułam jego ręce przesuwające się po moich biodrach pod koszulkę. Ich dotyk na mojej nagiej skórze sprawił, że żar promieniował między moimi nogami.
Nasze usta prawie się dotykały, kiedy szepnęłam. – Dotknij mnie, Noah.
Patrzył na mnie przez kilkanaście sekund. Wyraz jego oczu był połączeniem pożądania i konfliktu. Jego dłonie przejechały po moich plecach i wysunęły się spod koszulki. Odsunął się ode mnie i usiadł na piętach.
- Cholera. Cholera. Cholera – mówił pod nosem.
Nie rozumiałam, co się właśnie stało. Czułam się zawstydzona i zdezorientowana. Najwyraźniej zrobiłam coś nie tak. Noah mnie nie pragnął.
W jakiś sposób nabierając odwagi, zapytałam. – Co jest ze mną nie tak?
- Nie ma z tobą absolutnie nic złego. Chodzi tylko o to, że wiele wypiłaś i nie chcę, żeby coś się między nami wydarzyło, gdy jesteś pijana.
Wyczuwałam, że moje łzy były gotowe rozlać się na policzki. On mnie nie pragnął. Poczułam niepohamowane uczucie upokorzenia.
Spuszczając wzrok na kolana, szepnęłam. – Chcę iść do domu.
Ocierając moje łzy, powiedział cicho. – Nie płacz, Tweet. Porozmawiaj ze mną.
Nie potrafiłam na niego spojrzeć. – Po prostu widziałam, że Brittani była pijana, a ty i tak… - urwałam. – Proszę, daj mi pójść do domu.
Boże, byłam żałosna. Jeżeli tak zachowuję się po pijaku, to już nigdy więcej nie będę pić.
Noah objął mnie ramionami i przyciągnął do swojego torsu, mówiąc łagodnie. – Tak bardzo cię przepraszam za dzisiejszy wieczór. Nienawidzę siebie za to, że cię zraniłem. – Odsunął się, opierając czoło na moim. – Nie miało to znaczenia, że ona była pijana. Nie zależy mi na niej, a ona o tym wie. Jej też na mnie nie zależy. Oboje wykorzystujemy siebie nawzajem. Ty nie jesteś tylko ciepłym ciałem, które pieprzy koleś, kiedy próbuje się otumanić. Znaczysz dla mnie wszystko. – Pocałował mnie delikatnie w czoło, po czym wyszeptał przy nim. – Nie idź. Zostań ze mną. – Potaknęłam. Chciałam zostać. Wtedy wyszedł po wodę i aspirynę.
Gdy drzwi się zamknęły, położyłam się na łóżku, wpatrując się w sufit. Czułam się całkowicie wycieńczona. Zaczęła pulsować mi głowa od wydarzeń tego wieczoru. Przesunęłam się w górę łóżka i wczołgałam się pod kołdrę, kładąc się na boku.
Usłyszałam otwierające i zamykające się cicho drzwi. Noah podszedł do mojej strony łóżka. Siadając, wzięłam wodę i aspirynę, które mi przyniósł. Noah już zdążył się przebrać w parę spodni od pidżamy i koszulkę. Położyłam szklankę na szafce i położyłam głowę. Światło zostało zgaszone. Poczułam obniżające się łóżko, jak wsunął się pod kołdrę za mną. Przyciskając klatkę piersiową do moich pleców, objął mnie ramieniem w pasie i trzymał mocno. Poczułam jak jego ciepły oddech owiewa mój kark. Uspokajał mnie.
Byłam gotowa zakończyć noc, więc zaskoczyło mnie, kiedy otworzyłam swoje wielkie usta i zapytałam. – Noah, mogę cię o coś zapytać?
- Możesz pytać mnie o wszystko, Tweet – wyszeptał w moją szyję.
- Nawet jeśli chodzi o Brittani?
Wyczułam jak jego tors uniósł się i opadł jak wziął głęboki wdech, a potem go wypuścił. – Tak.
- Czemu nie chciałeś jej pocałować ani słyszeć jak gada?
W pokoju zapadła cisza. Noah przytulił mnie mocno do siebie i szepnął. – Bo ona nie jest tobą.

W tej chwili tylko to potrzebowałam usłyszeć, zanim zapadłam w sen z uśmiechem zadowolenia na twarzy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz