Odkrywasz
prawdziwy charakter osoby, kiedy nie wykorzystują pewnej rzeczy.
Musiałam zasnąć w samochodzie, bo następną rzeczą, jaką
wiedziałam było to, że znalazłam się w sypialni Noah w jego domu, siedząc na
jego łóżku. On stał przy komodzie, plecami do mnie. Kręciło mi się w głowie,
tak samo pokój, więc opadłam na łóżko.
- Noah, twój pokój jest jak przejażdżka w Disney World. –
Usłyszałam cichy chichot nad głową. Ledwo podnosząc głowę z łóżka, powoli
uchyliłam jedno oko i zobaczyłam, że nade mną stoi, trzymając parę
zielono-białych bokserek i białą koszulkę. Jego gniew zniknął, zastąpiony
smutkiem i poczuciem winy.
Zmarszczyłam twarz w zdezorientowaniu. – Nosisz prostą
bieliznę? – zapytałam, pozwalając głowie opaść i zamknęłam oko.
- Czasami. Dlaczego?
- Nigdy nie wyobrażałam sobie, że nosisz proste bokserki.
Poczułam materiał koszulki i bokserek przesuwający się po
moim ramieniu, jak położył je na łóżku obok mnie.
Jego głos był poważny i ochrypły, gdy powiedział. –
Przebierz się w to. Pójdę po wodę i aspirynę.
- Co zrobię z rodzicami? Nie mogę iść tak do domu –
powiedziałam.
- Nasi rodzice pojechali w ten weekend do Myrtle Beach.
Pamiętasz?
Słyszałam jego kroki, jak przemierzał pokój, zatrzymujące
się, gdy jęknęłam. – Noah! Nie mogę usiąść. Pomóż mi! – Wyrzuciłam ramiona w
powietrze, celując nimi prosto w sufit. Poczułam na dłoniach jego ciepłe ręce,
jak posadził mnie w pozycji siedzącej. Moja głowa pływała, kiedy chwiałam się z
boku na bok zanim odzyskałam równowagę.
Szarpiąc się, próbowałam odpiąć spodnie, ale guzik ciągle
wymykał mi się z rąk. Jeżeli pamięć mnie nie myliła, przez imprezą miałam tylko
jeden guzik na spodniach, ale najwyraźniej urodził dzieci, bo teraz widziałam
cztery.
Spojrzałam na niego bezradnie, mrugając parę razy oczami i
powiedziałam. – Wydaje mi się, że mam trudność z odnalezieniem guzika i
rozporka – zachichotałam, uśmiechając się do niego.
Kucając przede mną, uśmiechnął się i szepnął. – Pomogę ci.
Noah zsunął moje klapki i odłożył je na bok. Podnosząc ręce,
odpiął i rozpiął moje spodnie. Przebiegł przeze mnie dreszcz, kiedy musnął
palcami moją skórę.
Spojrzał mi w oczy, przełknął ślinę i powiedział. – Pójdę po
wodę i aspirynę, a ty się przebierz. – Wstał i odwrócił się, kierując do drzwi.
Spróbowałam wstać. Kiedy przechyliłam się do przodu, pokój
szybko zaczął się obracać. Opadłam z powrotem na łóżko. – Noah, nie mogę wstać.
Potrzebuję cię.
Usłyszałam jak podszedł. – Tweet, dobrze się czujesz?
- Tak, ale potrzebuję cię. Nie zostawiaj mnie – szepnęłam.
Znowu uklęknął przede mną, mówiąc. – Nigdy cię nie zostawię.
Przytrzymaj się moich ramion.
Noah pomógł mi usiąść. Położyłam ręce na jego ramionach i
pochyliłam się do przodu. Jak wstałam moje piersi weszły w bezpośredni kontakt
z twarzą Noah. Mrowienie pokryło moją skórę, kiedy poczułam jak jego twarz
lekko otarła się o moją klatkę piersiową, jak wstałam. Zaczęło kręcić mi się w
głowie, ale udało mi się stać tak długo jak trzymałam się jego silnych ramion.
Noah położył ręce na moich biodrach, wsuwając palce w brzegi
dżinsów i zsunął je do połowy ud. Spojrzałam w dół i zauważyłam, że starał się
nie patrzeć na moje nagie uda czy koronkowe, fioletowe damskie bokserki. Czułam
jego gorący oddech na przodzie moich majtek. Zamarliśmy na kilka sekund, po
czym usłyszałam jego głęboki wdech. Pomógł mi usiąść znowu na łóżku, a potem do
końca zdjął moje spodnie. To było takie urocze, jaki bardzo czuł się niekomfortowo.
Wyciągnął swoje bokserki i wsunęłam w nie jedną nogę, potem
drugą. Wstałam, raz jeszcze przytrzymując się jego ramion, gdy on przesunął
bokserki w górę moich nóg. Odchrząkując, Noah powiedział cicho. – Jestem
pewien, że będziesz w stanie zrobić resztę sama. Pójdę po wodę i aspirynę.
Tequila czyniła mnie śmiałą, roztrzepaną i napaloną.
Wspomnienia tego, co stało się między nami tylko kilka godzin temu teraz tak
nie bolały. Chciałam wiedzieć jak to jest mieć na sobie ręce Noah. Pragnęłam
jego ust na mojej skórze. Chciałam wiedzieć jak to jest być Brittani.
Podczas gdy wciąż przede mną klęczał, złapałam brzeg mojej
bluzki i ściągnęłam ją przez głowę, odrzucając na bok. Noah zamarł, wpatrując
się we mnie.
Uśmiechając się szeroko, zapytałam. – Na co patrzysz? Nigdy
nie wyglądałam ci na dziewczynę z koronkowym stanikiem? – Przygryzłam dolną
wargę i wolno ją puściłam. – Mam czarny, czerwony, biały, różowy, żółty i
oczywiście widzisz teraz fioletowy. Wszystkie mają również pasujące majtki. –
Posłałam mu lekki uśmiech.
Cholera, co we
mnie wstąpiło? Nie byłam już przeciętną i brzydką Amandą Kelly. Stałam się
jakąś tequilową zdzirą. Byłam Zdziquilą. Opowiadam Noah o swojej bieliźnie. O!
Mój! Boże! Opowiadam Noah o swojej bieliźnie! Jestem raczej Senoritą Zdziquilą.
Noah nie odrywał wzroku ze mnie czy biustonosza, jak sięgnął
po koszulkę i mi ją podał. Westchnął głęboko i drżąco, po czym powiedział. –
Załóż to. Już!
Wzięłam koszulkę i założyłam ją przez głowę. Noah mocno się
starał nie patrzeć w moim kierunku. Wyłączyłam mózg i pozwoliłam Senoricie
Zdziquili przejąć kontrolę. Unosząc nogę, powoli potarłam wnętrzem łydki biodro
Noah.
- Chcesz zobaczyć jaka jestem utalentowana? – spytałam,
patrząc na niego spod rzęs.
- O czym mówisz? – odparł.
Widziałam, że wciąż był lekko poruszony monologiem o mojej
bieliźnie.
- Patrz i się ucz, kolego. – Podtrzymując kontakt wzrokowy,
Noah usiadł na piętach, gotowy na show.
Przesuwając jedną rękę za plecy, bawiłam się przez kilka
chwil zapięciem biustonosza, próbując go odpiąć. Jak został odpięty sięgnęłam
do rękawa koszulki, zsunęłam jedno ramiączko i je wyciągnęłam. Powtórzyłam
dokładnie ten sam ruch po drugiej stronie, tym razem wyciągnęłam z rękawa cały
biustonosz, podniosłam go nad głową i oświadczyłam głośno. – Ta-da!
Noah zaczął potrząsać głową i śmiał się, zniknęło trochę
jego podenerwowania. – Jesteś szalona.
- I utalentowana. – Puściłam mu oko.
- Tak, bardzo utalentowana – powiedział, uśmiechając się do
mnie.
W pokoju nastała cisza na kilka sekund, jak dalej
patrzyliśmy sobie w oczy. Oparłam się na łóżku, podpierając się na łokciach.
Przechyliłam głowę nieznacznie na bok i potrząsnęłam nią, pozwalając włosom
opaść na ramię.
Nie jestem pewna czy chciałam, żeby był zazdrosny, czy czuł
poczucie winy z powodu Brittani, kiedy zapytałam. – Chcesz wiedzieć, co robił
mi Brad? – Nie czekałam na jego odpowiedź. – Przesuwał rękoma po moich nagich
plecach, po biodrach i złapał mnie za tyłek.
Widziałam gniew budujący się w oczach Noah. Jego twarz
robiła się napięta, ręce już zaciśnięte były w pięści, a jego oddech był
głęboki i ociężały. Znowu potarłam nogą jego biodro. Nagle poczułam jego dłonie
pod kolanami, przysuwające mnie na brzeg łóżka do jego torsu. Sapnęłam.
Chwyciłam brzeg łóżka, kiedy on wciąż trzymał mnie za kolana. Byliśmy nos w
nos. Nasze klatki piersiowe szybko unosiły się i upadały, oddechy były ciężkie.
Wpatrując się w jego piękne, hipnotyczne jasnoniebieskie
oczy, szepnęłam. – Czy ty chcesz mnie
dotknąć?
Zamykając oczy, odchylił głowę i westchnął. – Do diabła, tak
– wyszeptał.
- Więc to zrób – rzuciłam mu wyzwanie.
Zbliżył się do mnie. Poczułam jego ręce przesuwające się po
moich biodrach pod koszulkę. Ich dotyk na mojej nagiej skórze sprawił, że żar
promieniował między moimi nogami.
Nasze usta prawie się dotykały, kiedy szepnęłam. – Dotknij
mnie, Noah.
Patrzył na mnie przez kilkanaście sekund. Wyraz jego oczu
był połączeniem pożądania i konfliktu. Jego dłonie przejechały po moich plecach
i wysunęły się spod koszulki. Odsunął się ode mnie i usiadł na piętach.
- Cholera. Cholera. Cholera – mówił pod nosem.
Nie rozumiałam, co się właśnie stało. Czułam się zawstydzona
i zdezorientowana. Najwyraźniej zrobiłam coś nie tak. Noah mnie nie pragnął.
W jakiś sposób nabierając odwagi, zapytałam. – Co jest ze
mną nie tak?
- Nie ma z tobą absolutnie nic złego. Chodzi tylko o to, że
wiele wypiłaś i nie chcę, żeby coś się między nami wydarzyło, gdy jesteś
pijana.
Wyczuwałam, że moje łzy były gotowe rozlać się na policzki.
On mnie nie pragnął. Poczułam niepohamowane uczucie upokorzenia.
Spuszczając wzrok na kolana, szepnęłam. – Chcę iść do domu.
Ocierając moje łzy, powiedział cicho. – Nie płacz, Tweet.
Porozmawiaj ze mną.
Nie potrafiłam na niego spojrzeć. – Po prostu widziałam, że
Brittani była pijana, a ty i tak… - urwałam. – Proszę, daj mi pójść do domu.
Boże, byłam żałosna. Jeżeli tak zachowuję się po pijaku, to
już nigdy więcej nie będę pić.
Noah objął mnie ramionami i przyciągnął do swojego torsu,
mówiąc łagodnie. – Tak bardzo cię przepraszam za dzisiejszy wieczór. Nienawidzę
siebie za to, że cię zraniłem. – Odsunął się, opierając czoło na moim. – Nie
miało to znaczenia, że ona była
pijana. Nie zależy mi na niej, a ona o tym wie. Jej też na mnie nie zależy.
Oboje wykorzystujemy siebie nawzajem. Ty nie jesteś tylko ciepłym ciałem, które
pieprzy koleś, kiedy próbuje się otumanić. Znaczysz dla mnie wszystko. –
Pocałował mnie delikatnie w czoło, po czym wyszeptał przy nim. – Nie idź.
Zostań ze mną. – Potaknęłam. Chciałam zostać. Wtedy wyszedł po wodę i aspirynę.
Gdy drzwi się zamknęły, położyłam się na łóżku, wpatrując
się w sufit. Czułam się całkowicie wycieńczona. Zaczęła pulsować mi głowa od
wydarzeń tego wieczoru. Przesunęłam się w górę łóżka i wczołgałam się pod
kołdrę, kładąc się na boku.
Usłyszałam otwierające i zamykające się cicho drzwi. Noah
podszedł do mojej strony łóżka. Siadając, wzięłam wodę i aspirynę, które mi
przyniósł. Noah już zdążył się przebrać w parę spodni od pidżamy i koszulkę.
Położyłam szklankę na szafce i położyłam głowę. Światło zostało zgaszone.
Poczułam obniżające się łóżko, jak wsunął się pod kołdrę za mną. Przyciskając
klatkę piersiową do moich pleców, objął mnie ramieniem w pasie i trzymał mocno.
Poczułam jak jego ciepły oddech owiewa mój kark. Uspokajał mnie.
Byłam gotowa zakończyć noc, więc zaskoczyło mnie, kiedy
otworzyłam swoje wielkie usta i zapytałam. – Noah, mogę cię o coś zapytać?
- Możesz pytać mnie o wszystko, Tweet – wyszeptał w moją
szyję.
- Nawet jeśli chodzi o Brittani?
Wyczułam jak jego tors uniósł się i opadł jak wziął głęboki
wdech, a potem go wypuścił. – Tak.
- Czemu nie chciałeś jej pocałować ani słyszeć jak gada?
W pokoju zapadła cisza. Noah przytulił mnie mocno do siebie
i szepnął. – Bo ona nie jest tobą.
W tej chwili tylko to potrzebowałam usłyszeć, zanim zapadłam
w sen z uśmiechem zadowolenia na twarzy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz